W starym ogrodzie, gdzie rośliny rządzą się własnymi prawami bez porozumienia z ogrodnikiem - takie zestawienia są na porządku dziennym. Nie powiem, sama się do nich przyczyniam drapiąc pazurkami chwasty i mimowolnie rozdzielam narosłe kępy krokusów. Potem wiosną trafiam na takie obrazki szafrany wiosenne (Crocus vernus) w stylu mix.
Odmiana 'Jeanne d'Arc' w uścisku z 'Grand Maitre':
Ten sam 'Grand Maitre' pospołu z 'Pickwick':
Gdzie indziej kokorycz pełna (Corydalis solida) i niebieska cebulica syberyjska (Scilla siberica):
Lub zdominowany 'Grand Maitre' i kokorycz pełna (Corydalis solida):
Do zestawień ochoczo dołączają byliny. Miodunka lekarska (Pulmonaria officinalis) wtulona w odmianę 'Jeanne d'Arc':
W słonecznych wystawach krokusy przekwitają a rabaty zmieniają się dynamicznie. Na próżno wypatrywać kolorowych szafranów - ich miejsce ochoczo zajmują wszechobecna kokorycz pełna z miodunką lekarską:
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kokorycze.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kokorycze.. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 kwietnia 2016
piątek, 17 kwietnia 2015
Teraz róż.
Spacerując po skąpanym wiosennym deszczem ogrodzie szczególną uwagę poświęciłam przypatrywaniu się kłom wschodzących pędów kokoryczki wonnej 'Variegatum' (Polygonatum odoratum ). W zachodzącym słońcu i przejrzystym, rześkim powietrzu ich zaróżowione boczki wydawały się szczególnie intensywne.
Odcieni różu postanowiłam poszukać wśród innych budzących się do życia roślinach. Dużą plamę dają gęste kępki kokoryczy pełnej (Corydalis solida), która z sezonu na sezon poszerza rejony występowania na moich rabatach. Zadziwiająca jest jej siła przetrwania, ponieważ wczesną wiosną zaraz po ustąpieniu śniegów wyłuskane na powierzchnię ziemi bulwki wypuszczały listki. Zupełnie jakby ustępująca zima nie zrobiła na nich wrażenia. Fakt, że ostatnio zimy są zupełnie łagodne, ale żółta bulwka z wiązką listków wygląda bardzo rozczulająco.
Z pieczołowitością zagrzebuję bulwkę w nowym miejscu oddalonym od kępki matecznej. To moje skromne starania naturalizacji bylinki. Dawno temu, gdy zaczynałam zaznajamiać się z roślinami - w kolorowej prasie ogrodniczej spodobał mi się łan nieznajomej byliny. Jak potem okazało się, to właśnie była kokorycz pełna. Od tego czasu staram się namnażać jej stanowiska aby było jej coraz więcej.
Ostatnio widzę, że obie rośliny zazębiają swoje stanowiska, ciekawe kiedy zauważę kokorycz na końcu długiego ogrodu ... ?
Odcieni różu postanowiłam poszukać wśród innych budzących się do życia roślinach. Dużą plamę dają gęste kępki kokoryczy pełnej (Corydalis solida), która z sezonu na sezon poszerza rejony występowania na moich rabatach. Zadziwiająca jest jej siła przetrwania, ponieważ wczesną wiosną zaraz po ustąpieniu śniegów wyłuskane na powierzchnię ziemi bulwki wypuszczały listki. Zupełnie jakby ustępująca zima nie zrobiła na nich wrażenia. Fakt, że ostatnio zimy są zupełnie łagodne, ale żółta bulwka z wiązką listków wygląda bardzo rozczulająco.
Z pieczołowitością zagrzebuję bulwkę w nowym miejscu oddalonym od kępki matecznej. To moje skromne starania naturalizacji bylinki. Dawno temu, gdy zaczynałam zaznajamiać się z roślinami - w kolorowej prasie ogrodniczej spodobał mi się łan nieznajomej byliny. Jak potem okazało się, to właśnie była kokorycz pełna. Od tego czasu staram się namnażać jej stanowiska aby było jej coraz więcej.
Ostatnio widzę, że obie rośliny zazębiają swoje stanowiska, ciekawe kiedy zauważę kokorycz na końcu długiego ogrodu ... ?
Zobacz w tym temacie:
Kokorycze.,
Kokoryczki.,
Różowy.,
Wiosna.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Skryta pod białą kołderką.
Śnieg wyciszył ogród. Dotychczas tętniące kolorami rabaty spowił grubą warstwą puchu niwelując kształty. I tylko zdjęcia zrobione w sezonie letnim dają świadectwo bujnej roślinności.
Ta cisza i mnie się udzieliła. Niby coś komponuję z myślą o zmianach na rabatach, ale bez zapachu świeżej gleby są to jakby czcze zamysły. Najchętniej zapadłabym się w sen zimowy w gawrze obok niedźwiedzia i poczekała na nadejście konkretnej wiosny z możliwością grzebania w ziemi.
Zobacz w tym temacie:
Bodziszki.,
Bordowy.,
Fiolety.,
Kokorycze.,
Rabaty.,
Trawy ozdobne.,
Zima.,
Żółty.,
Żuraweczki.,
Żurawki.
niedziela, 15 kwietnia 2012
Różnica zauważona w obiektywie.
Ostatnio dokładnej przyglądając się przez oko obiektywu zauważyłam pewną różnicę w kwiatostanach Corydalis solida, których mam dwa stanowiska.
Mianowicie jedne są większe, wyższe i gęste a kwiaty duże. Te są siane z nasion kolegi w 2006 roku. Pierwsze liście z nasion pokazały się kolejnej wiosny. Roślina potrzebowała około trzech lat aby wzmocnić bulwkę i zakwitnąć okazałym kwiatostanem.
Rośliny na drugim stanowisku pochodzą z bulwek z zaprzyjaźnionego ogrodu, sadzone w tym samym roku. Pędy są wyraźnie niższe, kwiatostany ledwo wystają spomiędzy liści, kwiaty drobne i krótkie a połać zagęszczona. Te od razu miały ułatwiony start, bowiem bulwki były dorosłe i już kolejnej wiosny pyszniły się kolorem. Zachodzę w głowę czy zawsze były takie niskie ... i nie pamiętam.
Czy coś pokręciłam i to są różne podgatunki roślin ? Na pewno nie jest to C.cava, bowiem choć na pierwszy rzut oka podobne to jednak dostrzegam różnice.
Czy ta rozpiętość wielkości zależna jest od nadmiernego zagęszczenia tych drugich i wymagają rozsadzenia ?
Mianowicie jedne są większe, wyższe i gęste a kwiaty duże. Te są siane z nasion kolegi w 2006 roku. Pierwsze liście z nasion pokazały się kolejnej wiosny. Roślina potrzebowała około trzech lat aby wzmocnić bulwkę i zakwitnąć okazałym kwiatostanem.
Rośliny na drugim stanowisku pochodzą z bulwek z zaprzyjaźnionego ogrodu, sadzone w tym samym roku. Pędy są wyraźnie niższe, kwiatostany ledwo wystają spomiędzy liści, kwiaty drobne i krótkie a połać zagęszczona. Te od razu miały ułatwiony start, bowiem bulwki były dorosłe i już kolejnej wiosny pyszniły się kolorem. Zachodzę w głowę czy zawsze były takie niskie ... i nie pamiętam.
Czy coś pokręciłam i to są różne podgatunki roślin ? Na pewno nie jest to C.cava, bowiem choć na pierwszy rzut oka podobne to jednak dostrzegam różnice.
Czy ta rozpiętość wielkości zależna jest od nadmiernego zagęszczenia tych drugich i wymagają rozsadzenia ?
Zobacz w tym temacie:
Fiolety.,
Kokorycze.,
Wiosna.
niedziela, 13 listopada 2011
Od wiosny do zimy.
Z przymrużeniem oka tę roślinę można nazwać całoroczną. Jest w istocie niezmordowana. Czasem zastanawiam się czy jestem z niej zadowolona, czy należałoby ją tępić póki nie jest jeszcze za późno ... ?
Corydalis ochroleuca pierwsze koronkowe liście pokazuje już na początku marca, tylko śnieg zejdzie a ona już czyha z pękiem nowych, świeżutkich miętowo zielonych gałązek. Kwitnie niezmordowanie rozsiewając się w ulubionych zakamarkach. Wyszukuje szpary między chłodnym murem a dołkiem gdzie zawiewana jest niewykorzystana przez inne byliny materia organiczna z suchych liści i resztek kompostu. W zasadzie zadowala się każdym niszowym miejscem, w którym mech nie zdążył się jeszcze zagnieździć. Wystarczy jej garstka zasobnej ziemi i względnie cieniste miejsce a celnie wystrzeli w nie nasionko z podłużnych jak u groszku okryw.
Jest wszędobylska i szybko przyrasta. Niezmiernie łatwa w uprawie, ba ... w zasadzie sama się uprawia w ogrodzie. Wystarczy raz posadzić od znajomego ogrodnika lub niespostrzeżenie przemycić w ziemi z inną byliną i już powoli sama rozpocznie ofensywę na ogród. Z tegorocznych przekwitających kwiatów i nasion latem wyrosną kolejne gęste kępy liści i jesienią zakwitną biało żółtymi wargami uśmiechu witając zdziwionego ogrodnika.
Więc zastawiam się wielokrotnie, czy to jest jej zaleta czy wada ? Czy można być zadowolonym z tak łatwej rośliny, której nie trzeba "hodować" w pocie czoła, której nie trzeba podlewać, nawozić, oczyszczać z utrudniających życie roślinie chwastów ? W małej ilości, gdzieniegdzie robiąc za delikatny akcent pozwalam się jej rozrastać, ale niech tylko przesadzi w ilości to wyrwę z korzeniami !
Corydalis ochroleuca pierwsze koronkowe liście pokazuje już na początku marca, tylko śnieg zejdzie a ona już czyha z pękiem nowych, świeżutkich miętowo zielonych gałązek. Kwitnie niezmordowanie rozsiewając się w ulubionych zakamarkach. Wyszukuje szpary między chłodnym murem a dołkiem gdzie zawiewana jest niewykorzystana przez inne byliny materia organiczna z suchych liści i resztek kompostu. W zasadzie zadowala się każdym niszowym miejscem, w którym mech nie zdążył się jeszcze zagnieździć. Wystarczy jej garstka zasobnej ziemi i względnie cieniste miejsce a celnie wystrzeli w nie nasionko z podłużnych jak u groszku okryw.
Jest wszędobylska i szybko przyrasta. Niezmiernie łatwa w uprawie, ba ... w zasadzie sama się uprawia w ogrodzie. Wystarczy raz posadzić od znajomego ogrodnika lub niespostrzeżenie przemycić w ziemi z inną byliną i już powoli sama rozpocznie ofensywę na ogród. Z tegorocznych przekwitających kwiatów i nasion latem wyrosną kolejne gęste kępy liści i jesienią zakwitną biało żółtymi wargami uśmiechu witając zdziwionego ogrodnika.
Więc zastawiam się wielokrotnie, czy to jest jej zaleta czy wada ? Czy można być zadowolonym z tak łatwej rośliny, której nie trzeba "hodować" w pocie czoła, której nie trzeba podlewać, nawozić, oczyszczać z utrudniających życie roślinie chwastów ? W małej ilości, gdzieniegdzie robiąc za delikatny akcent pozwalam się jej rozrastać, ale niech tylko przesadzi w ilości to wyrwę z korzeniami !
Zobacz w tym temacie:
Biały.,
Jesień.,
Kokorycze.,
Żółty.
piątek, 14 stycznia 2011
Roślina wielokrotnego przesadzania.
Czasem trafiają się takie oportunistki. Człowiek troi się i dwoi, chucha i dmucha a roślina uparcie rośnie wstecz. Problem upatruję w nieodpowiednim stanowisku docelowym, sadzeniu gdzieś naprędce lub na "tymczasie". Gorzej gdy trafimy na słabszą sadzonkę lub źle przechowywaną w podróży.
Mnie taką trudność sprawiała Corydalis flexuosa wprost niknąc w oczach do czasu, gdy prawie nieboszczkę odkopałam spod kopca kreta i przesadziłam na nową rabatę tworzoną dla roślin leśnych. Wśród strzępiastych i grubolistnych paproci, w miejscu cienistym i chłodnym, na osuszającym z nadmiaru wody stoku podtrzymywanym przez kamienie zauważalnie odżyła pomimo zbliżającej się jesieni. Mam nadzieję iż będzie to jej ostatni przystanek i kwitnąc niebiesko wtopi się w całość wraz z otaczającymi ją "dzikimi" bylinami.
Mnie taką trudność sprawiała Corydalis flexuosa wprost niknąc w oczach do czasu, gdy prawie nieboszczkę odkopałam spod kopca kreta i przesadziłam na nową rabatę tworzoną dla roślin leśnych. Wśród strzępiastych i grubolistnych paproci, w miejscu cienistym i chłodnym, na osuszającym z nadmiaru wody stoku podtrzymywanym przez kamienie zauważalnie odżyła pomimo zbliżającej się jesieni. Mam nadzieję iż będzie to jej ostatni przystanek i kwitnąc niebiesko wtopi się w całość wraz z otaczającymi ją "dzikimi" bylinami.
Zobacz w tym temacie:
Kokorycze.,
Okazy kolekcjonerskie.,
Zima.
Corydalis remota.
Ta niewielka kokorycz już samym wyglądem nawiązuje do dalekiej i nieprzystępnej Azji, wschodniej Syberii, rosyjskiego Dalekiego Wschodu.
Wachlarze igiełkowych drobnych liści ściśniętych niczym te na gałązce świerku, o podobnym czasie co nasze ozdobne cebule, przy akompaniamencie ptasich świergotów pospołu witają kolorową wiosnę.
Liście prostując się ciągną za sobą w górę pąki kwiatowe osłonięte drobnymi podsadkami. Wszak surowy ojczysty klimat kokoryczy nigdy nie rozpieszczał rośliny.
Przy słonecznej pogodzie bylina szybko ukazuje kwiaty, które w gęstym kwiatostanie ułożone są równolegle na zewnątrz otwartą "tulejką" z niewielką falbanką.
Wbrew pozorom, bylina dobrze przyrasta w naszym klimacie. Dzięki łagodniejszej i sprzyjającej wiośnie, z roku na rok roślinie przybywa liści i kwiatostanów. Zważywszy iż trafiła do mnie w 2006 roku pokazując jeden ukwiecony pęd, w kolejnych sezonach mnoży je ku mojej dumie i satysfakcji.
Wachlarze igiełkowych drobnych liści ściśniętych niczym te na gałązce świerku, o podobnym czasie co nasze ozdobne cebule, przy akompaniamencie ptasich świergotów pospołu witają kolorową wiosnę.
Liście prostując się ciągną za sobą w górę pąki kwiatowe osłonięte drobnymi podsadkami. Wszak surowy ojczysty klimat kokoryczy nigdy nie rozpieszczał rośliny.
Przy słonecznej pogodzie bylina szybko ukazuje kwiaty, które w gęstym kwiatostanie ułożone są równolegle na zewnątrz otwartą "tulejką" z niewielką falbanką.
Wbrew pozorom, bylina dobrze przyrasta w naszym klimacie. Dzięki łagodniejszej i sprzyjającej wiośnie, z roku na rok roślinie przybywa liści i kwiatostanów. Zważywszy iż trafiła do mnie w 2006 roku pokazując jeden ukwiecony pęd, w kolejnych sezonach mnoży je ku mojej dumie i satysfakcji.
![]() |
| Archiwum 30.04.200 |
![]() |
| Archiwum 02.05.200 |
![]() |
| Archiwum 02.05.200 |
![]() |
| Archiwum 02.05.200 |
Zobacz w tym temacie:
Kokorycze.,
Niebieski.,
Okazy kolekcjonerskie.
niedziela, 26 września 2010
Corydalis flexuosa 'Purple Leaf'.
Gatunek tej kokoryczy okazał się słaby lub miejsce nietrafione. Teraz przetestuję odmianę ciemno listną. Porównując do poprzedniej (w pamięci bo naocznie nie ma z czym), ma znacznie ciemniejsze buro zielone liście z widoczną buraczkową plamą u nasady i czerwonawe ogonki. Pędy kwiatostanowe również czerwieńsze a podświetlone słońcem nabierają złocistej barwy. Długo kwitnie - do końca lata zahaczając o jesień.
Zobacz w tym temacie:
Brązy.,
Jesień.,
Kokorycze.,
Niebieski.,
Okazy kolekcjonerskie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





