Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okazy kolekcjonerskie.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Okazy kolekcjonerskie.. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 maja 2016

Wstydliwie.

Młoda sadzonka posadzona w zeszłym roku, którą dostałam z podziału od znajomej. Miała przepiękną kępę, na którą kilka osób patrzyło tęsknym okiem. Nieliczni wyszli z ogrodu z kłączem parnika żółtawego (Disporum flavens) pod pachą. Roślina w typie kokoryczki (Polygonatum), tyle że przewieszone pędy kwiatowe są znacznie krótsze. Szerokie listki z brzegiem finezyjnie pofalowanym uniesione ku górze nadają kępie lekkości i zwiewności. Jasnożółte kwiaty natomiast zwieszone w dół wstydliwie kryją się pomiędzy mniejszymi liśćmi.





środa, 13 kwietnia 2016

Temat goni temat.

Wciąż jestem do tyłu z pracami wiosennymi. Ostatnie rabaty nie oczyszczone z resztek roślin zaschniętych po zimie, a początek przydałoby się oplewić. Do tego dochodzą większe i mniejsze podziały bylin masowo wzrastających tu i ówdzie, starych kęp host na których łamią się łopaty. Delikatne przerwanie i poskromienie zadarniaczy, przycięcie przemarzniętych gałązek i ewentualne uzupełniające dokupienie kolejnych krzaczków jagody amerykańskiej.
A w między czasie chciałoby się poleniuchować ciesząc oczęta coraz częstymi oznakami wiosny. Wszak praca w ogrodzie nie polega tylko na patrzeniu i podziwianiu roślin w pozycji kucznej z pazurkami w ręku.
Czasem chciałoby się pokucać ot tak sobie dla przyjemności by rozkoszować się widokiem kwitnących w pełnej krasie serduszek kapturkowatych (Dicentra cucullaria):



Rozpłynąć się w zachwycie nad złoto rudymi blaskami w kruchych liściach jeffersonii (Jeffersonia dubia) kontrastujących z sino błękitnymi płatkami kwiatów :



Bo u drugiej jeffersonii (Jeffersonia diphylla) kwiaty praktycznie przekwitają i zaraz zamienią się w pomarańczowe torebki nasienne:



Chciałoby się załamać ręce nad kępką zawilca żółtego (Anemone ranunculoides), który niegdyś skupiony w mocną słoneczną plamę teraz "rozszedł się" punktami pod murkiem:



W końcu coś podnoszącego na duchu. Otóż przywarka japońska 'Moonlight' (Schizophragma hydrangeoides) na całej masie gałązek zadowalająco puszcza młode listki, jak nigdy bez uszkodzeń mrozowych. W poprzednich latach suche pędy były w przewadze, a na kwiaty które widziałam w fazie sklepowej nie było szans. Teraz mogę wyglądać kwiatostanów - kaszki w otoczeniu sercowatych płatków:

Ewenement.

Od kilku sezonów przypatruję się kępce zawilca gajowego (Anemone nemorosa), który przybrał nietypowe zabarwienie liści. Znajomi ogrodnicy radzili, aby kępkę przenieść w inne miejsce by sprawdzić czy za niecodzienne zabarwienie odpowiedzialne jest podłoże. Jeśli na nowym stanowisku zawilec utrzyma zabarwienie, mogłabym z powodzeniem oznajmić wszem i wobec iż posiadam nową odmianę. Mogłabym ją sobie nazwać według uznania lub dla potomnych nadać nowości moje imię. To dopiero byłaby gratka, iście okaz kolekcjonerski ... zawilec gajowy 'Miłka' !

Tyle, że jak na razie wciąż rośnie w tym samym miejscu a ja nie nadążam w obrobieniu prac wiosennych ...


piątek, 1 maja 2015

Tło idealne.

O tym, że natura sama trafnie dobiera tło dla kwiatów nikogo nie trzeba przekonywać - najlepsze tło to ich własne liście. Gorzej jest gdy kwiatostany znacznie górują nad kępą liści, wtedy trudno przymierzyć się z aparatem by zrobić zgrabne ujęcie. Początek sezonu to wysyp niskich bylin, które śpieszą się z kwiatami a potem nasionami przed wyższymi bylinami czyhającymi by je zakryć. Choć do niziołków trzeba klękać lub wręcz kłaść się plackiem wbijając łokcie w chłodną glebę to niedogodności rekompensuje wysyp i bogactwo kolorowych roślin.
Do grupy ulubionych zawilców należy zawilec lipski (Anemone x lipsiensis). Rośnie podobnie jak leśny kuzyn, choć drobniejsze ma kwiaty a kępy zdecydowanie gęściejsze i ściśle zbite. Tło ciemnych, niekiedy wpadających w granatowe barwy liści jest wspaniałe i wybitnie podkreśla słoneczny odcień kwiatów.






Wielokrotnie przymierzałam się do sfotografowania tego zawilca. W słoneczne dni jaskrawo żółty środek z pylnikami dawał złudzenia prześwietlenia obrazu. Dopiero w dni lekko pochmurne udało mi się uchwycić detale i urodę zawilca lipskiego.





Cenię go za ścisłe kępy nie dające przebić się innym roślinom, dzięki czemu połacie są zawsze czyste gatunkowo. Za świetlisty i subtelny kolor, którego nie można posądzić o pstrokatą cyrkowość. Doceniam również fakt, że nie daje samosiewów - jeśli chcę więcej tego zawilca w ogrodzie, sama muszę wyznaczyć mu miejsce przenosząc kłącza w chwili spoczynku byliny.

piątek, 30 maja 2014

Smocza jasnota.

Nad dorastającą do prawie metra wysokości jasnotą (Lamium orvala) pochylałam się już jakieś trzy lata temu podziwiając jej wiosenne bordowo zabarwione młode liście i pędy budzące się z zimowego snu. Od tego czasu bylina urosła w olbrzymią kępę szeleszczących liści. W masie widać jej oryginalne piękno mitycznie wyglądającej rośliny.




Grube pędy o kwadratowym przekroju dźwigają duże płachtowane liście. Fakturą przypominają skrzydła smoków walczących z rycerzami broniącymi dziewczęta przed pożarciem przez bestię. Z reguły gatunek ten dobrze rośnie na słonecznym i suchym miejscu, coś jak nasze dzikie jasnoty białe w dzieciństwie zrywane dla posmakowania słodkiego nektary z podstaw kwiatów. Moją kępę posadziłam pod orzechem włoskim dla dodania dzikości i naturalności tamtejszym nasadzeniom.


Z racji nietuzinkowego wzrostu roślinie można przyglądać się z zacięciem botanika. Wszytko ma duże jakby urosłe na sterydach. Na ogromnych kwiatach wargowych charakterystycznych dla rodziny Lamiaceae bez problemu dostrzec można bordowy rysunek kropek i kreseczek. Pąki kwiatów zwiniętych w kulkę przypominają zaciśnięte rękawice bokserskie. Pomimo groźnego wyglądu - jasnota jest zupełnie bezbronna, przeciwnie do podobnie wyglądającej pokrzywy zwyczajnej !


środa, 28 maja 2014

Kwiaty prawdę mówią.

Jakiś czas temu zachwycałam się pstrym orlikiem pospolitym (Aquilegia vulgaris), który wydał całkiem udaną siewkę. Gdy mateczny zakwitł - jego pełne kwiaty uściśliły nazwę odmiany. Niewielka różnica, bo dotychczas posiadaną nazwę powinnam jedynie zweryfikować.


Otóż początek nazwy obu odmian został nadany na cześć ogrodu Woodside, którym się narodziły. Niejaki Mervyn Feesey z North Devon testował siewki orlika pospolitego o charakterystycznych liściach w żółte kreseczki. Jego kwiaty (w odróżnieniu od poprzedników hodowców) utrzymywały cechy pstrej odmiany w kolejnych pokoleniach siewek. Charakterystyczny był układ płatków - były zazwyczaj pełne.
Dla uściślenia pochodzenia wszystkie te odmiany określa się wspólną nazwą 'Woodside Variegated Mix', 'Woodside Strain' lub grupa Woodside i zalicza do grupy orlików Vervaeneana. Mix dlatego, gdyż rysunek kreseczek jest tak różnie nasycony i zagęszczony, że nie tworzy regularnego obrazu. Może mieć rożne natężenie obu warw - żółtej i zielonej, odchylone dla kolejnych sadzonek pochodzących z siewu. Dla ułatwienia wrzucono je do jednego worka lub skrótowo ochrzczono jako odkształcenie czy deformacja.


W mojej kępce są pełne kwiaty ale i pojedyncze, jednak barwa ich jest jednakowa bez względu na ilość płatków w pąku. Odmiana 'Woodside Gold' charakteryzuje się jasnymi liliowo niebieskimi kwiatami i ewidentnie pojedynczymi. Ma również zdecydowanie żółciejsze liście.



Zastanawiam się teraz czy próbować rozdzielić sadzonkę z pełnymi i pojedynczymi kwiatami. Muszę obejrzeć pędy czy na rozgałęzieniach są różne kwiaty czy jest szansa na to, że pochodzą z oddzielnych korzeni. Muszę też pamiętać by zaopiekować się udaną sieweczką, bo rośliny wokół gnają do słońca - rosną na wyścigi. Jak nic zasłonią niebo nad żółtą sieweczką.

poniedziałek, 12 maja 2014

Ogród o zmroku.

Dziś prace związane z obsadzaniem skrawka za altaną nieco zatrzymały mnie dłużej niż miałam w zamiarze. Zanim złapałam za widły i poprzemieszczałam z innych miejsc rośliny - musiałam wykonać masę niepotrzebnych ruchów i podejść. A to najpierw miejsce zrobić dla jednej żeby przenieść drugą. Opróżnić wiaderko aby przynieść kompostu, ale najpierw zawołać kogoś żeby mi pomógł zdjąć płachtę zabezpieczającą przed wschodem siewek. Jak poszłam po pomoc to spojrzałam na przyszopie i znów mi się coś przypomniało co miałam zrobić. Suma summarum zanim skończyłam obsadzać za altanką - zaczęło zmierzchać.

Ale nie ma tego złego co by na dobre wyszło. Dzięki temu załapałam się na magiczną porę !

Po niedawnym deszczu mgły zaczęły snuć się jak długie suknie wróżek zaczepione rąbkiem koronki o rosnące przy drodze rośliny. Ptaki weszły na wyższe tony śpiewu, dając do zrozumienia szykowanie się do snu. Jedne kolory przygasły - inne nabrały wyrazu.
Zwykle tak jest, że biel staje się jeszcze jaśniejsza przyciągając do siebie z powietrza ostatnie promyki słońca. Największe wrażenie zrobił na mnie rosnący pośród ciemnych żurawek biało kwitnący bożykwiat Meada (Dodecatheon meadia).


Wdzięk i uroda wstydliwie spuszczonych ku dołowi kwiatów przywodzi na myśl pokłon najznamienitszej bogini Florze, która niezauważenie przemknęła obok. Pieląc wokół nisko rozłożonych po glebie liści poczułam ich upojny zapach. Hmm ... wcześniej nie zwróciłam na ten fakt uwagi. W chwili obecnej jest to pierwszy wysyp kwiatów, zebrane u szczytu pędu pąki wkrótce zajmą miejsce tych z wolna przekwitających.



W grupie ciemno listnych roślin szczególną sympatią darzę rodgersję kasztanowcolistną (Rodgersia aesculifolia). Posiada niezwykłą umiejętność wyłapywania złotych promieni słońca jak rzeczne sito grudki drogocennego kruszcu amerykańskiego trapera. Czekoladowy odcień pędów jeszcze długo będzie smakowicie barwił roślinę. Ogonki liściowe wysoko uniosą szeroko rozwarte łapki, pod masę liści nie przeciśnie się światło by chwastom uprzyjemnić wzrost. A gdy zbite w ścisłe pąki kwiaty otworzą się - upojnie słodki zapach wypełni wyciszony wieczorem ogród.

Najważniejsze to znaleźć się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze !

czwartek, 1 maja 2014

Płaszczyk Drakuli.

Zwisające w dół liście stopowca himalajskiego (Podophyllum emodi) nieodparcie kojarzą mi się z płaszczem narzuconym na ramiona hrabiego Drakuli. Ząbkowany brzeg i posępny kształt ma złowieszczy wyraz. Główna ozdoba rośliny to właśnie te liście, kwiaty choć równie piękne (wykrojone jakby z delikatnej różowawej porcelany) to jednak są małe i nie zawsze przebiją się nad prostujące liście.



Liście powoli prostują się jak śmigła helikoptera. Rysunek ciemnieje zajmując całą powierzchnię blaszki. Przypomina plamy na siatce maskującej żołnierskie obozowisko na poligonie bojowym.
Z zapylonego kwiatu pozostaje czerwony nasiennik wielkości dużej podługowatej śliwki. Pod wpływem ciężaru zagina się w dół i pozostaje skryty pod płachtą liści.






W tym roku stopowiec zaskoczył mnie siewką, która pojawiła się z dala od matecznej rośliny. Odległość tego stopnia była zadziwiająca, iż w pierwszej chwili pomyślałam, że to na prędce zadołowana na zimę roślina. Wokół siewki szukałam brzegu doniczki grzebiąc palcem w ziemi. Brak pojemnika wskazuje ewidentnie na siewkę wędrowniczkę.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Mateczna i udane dziecię.

O tym, że odmianowe siewki rzadko powtarzają cechy roślin matecznych wiadomo nie od dziś. Nie mam na myśli ... powiedzmy takiego bodziszka żałobnego odmiany 'Samobor' bo ten w 100% powtarza cechy. Delikatniejsza w typie bylina jak orlik pospolity 'Woodside Gold' (Aquilegia vulgaris) w ilości 1/3 powtarza charakterystyczną pstrość liści. I ja w swym ślepym szczęściu trafiłam do tego niewielkiego przedziału farciarzy.
Wczesną wiosną w kępce matecznej zauważyłam niewielki powrót do zielonego gatunku. Czym prędzej postarałam się oddzielić kawałek zielony aby nie psuł rachunku prawdopodobieństwa kolorowych siewek.


Nie pytajcie mnie co z pozostałymi siewkami, którym nie dane było otrzymać złoty kolor liści. Na chwilę obecną po trzech sezonach uprawy trafiła mi się jedna siewka i od razu udana. Tzn., jak na razie jest jedna, a co sezon pokaże kiedy reszta nasion wzejdzie to kto wie jaki będzie rezultat.