Wszystko rośnie aż trzeszczy. Niemalże słyszę jak liście szeleszczą, ocierają się o siebie pnąc się w górę nad innymi. Za altaną, na świeżo założonej rabatce też rośliny przybrały na wadze. Nie jest to jeszcze spójna całość - są luki pomiędzy kępami. Ale już czuję nastrojowość tego zakątka.
Główne skrzypce gra rozrośnięta kępa jarzmianki 'Sunningdale Variegated' (Astrantia major). W ogóle wokół altany zrobiło się jarzmiankowo i trochę tawułkowo. W cienistej części z północną wystawą posadziłam dwie inne odmiany o bordowych kwiatach stykające się za altaną z ciemnymi tawułkami. W zamyśle miały to być głównie rośliny o białych kwiatach lub z jasnymi przebarwieniami na liściach typu variegata. Jednak w regułach zawsze są jakieś odstępstwa, aneksy lub drobny druczek. Nawet w myślach sama siebie tłumaczę, że biel ma różne odcienie czasem wręcz bordowe ... hihi !
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rośliny 'Variegata'.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rośliny 'Variegata'.. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 czerwca 2014
A tymczasem ...
Zobacz w tym temacie:
Altana.,
Biały.,
Jarzmianki.,
Rośliny 'Variegata'.,
Wiosna.
środa, 28 maja 2014
Kwiaty prawdę mówią.
Jakiś czas temu zachwycałam się pstrym orlikiem pospolitym (Aquilegia vulgaris), który wydał całkiem udaną siewkę. Gdy mateczny zakwitł - jego pełne kwiaty uściśliły nazwę odmiany. Niewielka różnica, bo dotychczas posiadaną nazwę powinnam jedynie zweryfikować.
Otóż początek nazwy obu odmian został nadany na cześć ogrodu Woodside, którym się narodziły. Niejaki Mervyn Feesey z North Devon testował siewki orlika pospolitego o charakterystycznych liściach w żółte kreseczki. Jego kwiaty (w odróżnieniu od poprzedników hodowców) utrzymywały cechy pstrej odmiany w kolejnych pokoleniach siewek. Charakterystyczny był układ płatków - były zazwyczaj pełne.
Dla uściślenia pochodzenia wszystkie te odmiany określa się wspólną nazwą 'Woodside Variegated Mix', 'Woodside Strain' lub grupa Woodside i zalicza do grupy orlików Vervaeneana. Mix dlatego, gdyż rysunek kreseczek jest tak różnie nasycony i zagęszczony, że nie tworzy regularnego obrazu. Może mieć rożne natężenie obu warw - żółtej i zielonej, odchylone dla kolejnych sadzonek pochodzących z siewu. Dla ułatwienia wrzucono je do jednego worka lub skrótowo ochrzczono jako odkształcenie czy deformacja.
W mojej kępce są pełne kwiaty ale i pojedyncze, jednak barwa ich jest jednakowa bez względu na ilość płatków w pąku. Odmiana 'Woodside Gold' charakteryzuje się jasnymi liliowo niebieskimi kwiatami i ewidentnie pojedynczymi. Ma również zdecydowanie żółciejsze liście.
Zastanawiam się teraz czy próbować rozdzielić sadzonkę z pełnymi i pojedynczymi kwiatami. Muszę obejrzeć pędy czy na rozgałęzieniach są różne kwiaty czy jest szansa na to, że pochodzą z oddzielnych korzeni. Muszę też pamiętać by zaopiekować się udaną sieweczką, bo rośliny wokół gnają do słońca - rosną na wyścigi. Jak nic zasłonią niebo nad żółtą sieweczką.
Otóż początek nazwy obu odmian został nadany na cześć ogrodu Woodside, którym się narodziły. Niejaki Mervyn Feesey z North Devon testował siewki orlika pospolitego o charakterystycznych liściach w żółte kreseczki. Jego kwiaty (w odróżnieniu od poprzedników hodowców) utrzymywały cechy pstrej odmiany w kolejnych pokoleniach siewek. Charakterystyczny był układ płatków - były zazwyczaj pełne.
Dla uściślenia pochodzenia wszystkie te odmiany określa się wspólną nazwą 'Woodside Variegated Mix', 'Woodside Strain' lub grupa Woodside i zalicza do grupy orlików Vervaeneana. Mix dlatego, gdyż rysunek kreseczek jest tak różnie nasycony i zagęszczony, że nie tworzy regularnego obrazu. Może mieć rożne natężenie obu warw - żółtej i zielonej, odchylone dla kolejnych sadzonek pochodzących z siewu. Dla ułatwienia wrzucono je do jednego worka lub skrótowo ochrzczono jako odkształcenie czy deformacja.
W mojej kępce są pełne kwiaty ale i pojedyncze, jednak barwa ich jest jednakowa bez względu na ilość płatków w pąku. Odmiana 'Woodside Gold' charakteryzuje się jasnymi liliowo niebieskimi kwiatami i ewidentnie pojedynczymi. Ma również zdecydowanie żółciejsze liście.
Zastanawiam się teraz czy próbować rozdzielić sadzonkę z pełnymi i pojedynczymi kwiatami. Muszę obejrzeć pędy czy na rozgałęzieniach są różne kwiaty czy jest szansa na to, że pochodzą z oddzielnych korzeni. Muszę też pamiętać by zaopiekować się udaną sieweczką, bo rośliny wokół gnają do słońca - rosną na wyścigi. Jak nic zasłonią niebo nad żółtą sieweczką.
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Igraszki słońca.
Rośliny wymagające stanowisk cienistych niekiedy zyskują na urodzie, gdy przez kilka godzin słońce ogrzeje im liście. Tolmiea menziesii 'Taff's Gold' w atlasach botanicznych zaliczana jest do roślin domowych, u mnie z powodzeniem rozrasta się w zacisznym stanowisku w sadzie.
Z początkiem rozwoju zwykle ma zielone listki sercowatym kształtem przypominające tiarellę. W połowie sezonu zaczyna przeobrażać się z jednolitej barwy na pokrytą białymi plamkami bylinę. Odnoga wystawiona na większą operację słońca posiada prawie białe listki. Rosnącym w ciemnym tle plamki pokazują się sporadycznie lub wcale.
Po kwitnieniu skracam wijące się nad kępą cienkie pędy kwiatowe, po czym w niedługim czasie roślina wypuszcza kolejne pięterko listków. Wpierw dodatkowy listek jest niewielki, jak młode niezgrabne pisklę osłonięte w skrzydłach przez matkę. W końcu wyrasta ponad płaszczyznę dużych wybarwionych liści. Na niektórych widnieją wręcz dodatkowe kępki składające się nawet z trzech.
Z początkiem rozwoju zwykle ma zielone listki sercowatym kształtem przypominające tiarellę. W połowie sezonu zaczyna przeobrażać się z jednolitej barwy na pokrytą białymi plamkami bylinę. Odnoga wystawiona na większą operację słońca posiada prawie białe listki. Rosnącym w ciemnym tle plamki pokazują się sporadycznie lub wcale.
Po kwitnieniu skracam wijące się nad kępą cienkie pędy kwiatowe, po czym w niedługim czasie roślina wypuszcza kolejne pięterko listków. Wpierw dodatkowy listek jest niewielki, jak młode niezgrabne pisklę osłonięte w skrzydłach przez matkę. W końcu wyrasta ponad płaszczyznę dużych wybarwionych liści. Na niektórych widnieją wręcz dodatkowe kępki składające się nawet z trzech.
Cała bylina staje się przestrzenną, wielopoziomową formą.
poniedziałek, 22 lipca 2013
Zmiana stylu.
Jakoś ostatnio wzięło mnie na bodziszki, ale to nie oznacza, że mój ogród tylko bodziszkami stoi. Do niedawna zauważałam jedynie hosty, lecz te po prostu mnie przerastają - w dosłownym tego słowa znaczeniu. Wiosną trzeba będzie je ostro dzielić, póki mnie i innych rośli nie wyprą ... miało być o zmianie przyzwyczajeń i to bynajmniej nie moich a bodziszka !
Rzecz ma się o Geranium yoshinoi 'Confetti', który rośnie u mnie od co najmniej trzech sezonów. W mądrych książkach jak również dotychczasowi posiadacze twierdzili, że ten bodziszek ma tendencję do rozrastania się wszerz nierozgałęzionymi pędami pokrywając podłoże jak gorgona ramionami rafę koralową. W pierwszych sezonach również tak u mnie rósł i nic nie dało uszczykiwanie pędów, gdyż w dalszym ciągu wypuszczał jednego przewodnika. Pewna stylu rozrastania się wręcz tak go opisałam w pierwszym moim artykule dla Twojego ogrodnika w Kąciku hobbystycznym we wrześniu 2011 roku.
A tymczasem w tym roku mój 'Confetti' ani myśli rozłazić się. Wyrósł jak bodziszki mają w zwyczaju na kopiastą kępę.
Inne bodziszki dawno już przekwitły i zostały schludnie przycięte, natomiast Pan Pstrokaty - hmm ... nie pamiętam żeby kwitł. Czyżby odważył się podczas mojej nieobecności innych zaszczycać różowymi kwiatuszkami ?
Notabene rozrósł się tak, że swym jestestwem zasłonił dwie żurawki i kilka kępek fiołków (Viola palmata) wspierając się na pędach róży.
Sucha rabata od ulicy najwidoczniej służy. Słonko grzeje w godzinach przedpołudniowych i jeszcze kilka godzin przedwieczornych nadając listkom dziewczęcego rumieńca.
Nie jest to bynajmniej roślina dla ogrodników lubiących dystyngowany spokój statecznych barw w ogrodzie. Gmatwanina silnie pstrokatych liści nadaje kępie nieco burzliwego chaosu. Jednym słowem - oryginał jak się patrzy.
Rzecz ma się o Geranium yoshinoi 'Confetti', który rośnie u mnie od co najmniej trzech sezonów. W mądrych książkach jak również dotychczasowi posiadacze twierdzili, że ten bodziszek ma tendencję do rozrastania się wszerz nierozgałęzionymi pędami pokrywając podłoże jak gorgona ramionami rafę koralową. W pierwszych sezonach również tak u mnie rósł i nic nie dało uszczykiwanie pędów, gdyż w dalszym ciągu wypuszczał jednego przewodnika. Pewna stylu rozrastania się wręcz tak go opisałam w pierwszym moim artykule dla Twojego ogrodnika w Kąciku hobbystycznym we wrześniu 2011 roku.
A tymczasem w tym roku mój 'Confetti' ani myśli rozłazić się. Wyrósł jak bodziszki mają w zwyczaju na kopiastą kępę.
Inne bodziszki dawno już przekwitły i zostały schludnie przycięte, natomiast Pan Pstrokaty - hmm ... nie pamiętam żeby kwitł. Czyżby odważył się podczas mojej nieobecności innych zaszczycać różowymi kwiatuszkami ?
Notabene rozrósł się tak, że swym jestestwem zasłonił dwie żurawki i kilka kępek fiołków (Viola palmata) wspierając się na pędach róży.
Sucha rabata od ulicy najwidoczniej służy. Słonko grzeje w godzinach przedpołudniowych i jeszcze kilka godzin przedwieczornych nadając listkom dziewczęcego rumieńca.
Nie jest to bynajmniej roślina dla ogrodników lubiących dystyngowany spokój statecznych barw w ogrodzie. Gmatwanina silnie pstrokatych liści nadaje kępie nieco burzliwego chaosu. Jednym słowem - oryginał jak się patrzy.
Zobacz w tym temacie:
Bodziszki.,
Fiołki.,
Lato.,
Rośliny 'Variegata'.,
Różowy.
sobota, 22 czerwca 2013
Ocalona siewka.
Rośliny dające dużo samosiewów niekiedy są dla mnie utrudnieniem, gdyż staram się panować nad roślinnością i w jakiś sposób mieć nad nią kontrolę. Z drzewami czy krzewami sprawa jest o wiele łatwiejsza - ciach ciach i już są powstrzymane. Co innego z mniejszymi bylinami ... tu już trzeba mozolnie przerywać siewki. W taki oto sposób o mało co a pozbyłabym się czyścicy wielkokwiatowej 'Variegata' (Calamintha grandiflora), która ma w zwyczaju władać dużymi połaciami. Choć jest bardzo jasna i pstrokata to w ciemnym skraju rabaty, gdzie przeważają zielono listne byliny nie ma konkurencji stwarzającej natłoku kolorów.
Z niepozornych siewek wyrastają rozgałęzione krzewinki, które licznymi pędami torują sobie miejsca i stwarzają zbytnie zagęszczenie. Ponieważ nie wszystkie siewki równomiernie powtarzają cechę pstrolistności - te bardziej zielone usuwam a pozostawionych i tak jest masa. Aby jeszcze bardziej ograniczyć rozsiewanie czyścicy staram się obcinać przekwitnięte kwiatostany, które i tak po kwitnieniu szarzeją i ogałacają się. Dodatkowo przeciągająca się zima i mokra wiosna przetrzebiła wschody bylinki. Suma summarum - w tym roku jest tylko jedna krzewinka !
W tym roku już nie będę taka bezwzględna. Spokojnie poczekam aż wysieje drobne nasionka i suche kwiatostany usunę gdy będą puste. Pewnie w przyszłym roku znów przetrzebię zmasowaną ilość oraz zieleńsze egzemplarze. Czego to się nie robi aby tylko zachować równowagę kolorystyczną rabaty a tym samym ogrodu ... ?!
Z niepozornych siewek wyrastają rozgałęzione krzewinki, które licznymi pędami torują sobie miejsca i stwarzają zbytnie zagęszczenie. Ponieważ nie wszystkie siewki równomiernie powtarzają cechę pstrolistności - te bardziej zielone usuwam a pozostawionych i tak jest masa. Aby jeszcze bardziej ograniczyć rozsiewanie czyścicy staram się obcinać przekwitnięte kwiatostany, które i tak po kwitnieniu szarzeją i ogałacają się. Dodatkowo przeciągająca się zima i mokra wiosna przetrzebiła wschody bylinki. Suma summarum - w tym roku jest tylko jedna krzewinka !
W tym roku już nie będę taka bezwzględna. Spokojnie poczekam aż wysieje drobne nasionka i suche kwiatostany usunę gdy będą puste. Pewnie w przyszłym roku znów przetrzebię zmasowaną ilość oraz zieleńsze egzemplarze. Czego to się nie robi aby tylko zachować równowagę kolorystyczną rabaty a tym samym ogrodu ... ?!
Zobacz w tym temacie:
Biały.,
Lato.,
Liliowy.,
Rośliny 'Variegata'.,
Różowy.
poniedziałek, 13 maja 2013
Akcja nakarm pszczołę.
Ten post sprowokowała chwalebna akcja wymyślona przez Paulinę z blogu "Zielenie". Choć minęło już kilka dni od puszczenia w ruch machiny pospolitego sadzenia - chciałabym odświeżyć go na łamach moich kart. Wszak lepiej późno niż wcale nie przypominać o dobroczynnym istnieniu pszczół i nieograniczony wkład w funkcjonowanie naszych ogrodów.
Ta akcja powinna istnieć przez cały sezon wegetacyjny, nie tylko wiosną ! Pszczoły żyją rytmem pór roku i aż do zimy powinny znaleźć pokarm na naszych rabatach. Dlatego :
W ramach przewodniej myśli stworzenia dla pszczół oazy wspólnej koegzystencji z ogrodnikiem przedstawię Sadek, bez którego nie istniałby mój ogród. A trzeba Wam wiedzieć, że jest historyczny - nawet jeśli ma zaledwie 20 lat. To najstarsze rośliny w ogrodzie i najbardziej poszukiwane.
W maju, kiedy jest główną i zniewalającą ozdobą ogrodu pomimo roślin kipiącym na rabatach - Sadek z kwitnącymi jabłoniami i wiśniami przyćmiewa urodą rosnące spodem wiosenne byliny. Organizowane pierwsze spotkania w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny mają niecodzienną oprawę. Zawsze chętnie wykorzystywany jest jako tło do rodzinnych fotografii lub miejsce przechadzek i rozmów.
Bez Sadku nie byłoby mojego ogrodu - precyzując jego ambitniejszej połowy. W cieniu drzew owocowych rozsiadły się cieniolubne rośliny, którym chłód wilgotnej gleby idealnie odpowiada. Sadek służy im cieniem a jesienią wspaniałą okrywą spadających liści oraz wzbogacającą glebę materią organiczną.
Wokół pni drzew rozmieściłam kilkanaście rabat. Tu rosną jedne z największych host, spośród których wielkością góruje biało obrzeżona 'Frosted Jade':
Rabaty w Sadku raz toną w nieprzebytym cieniu, kiedy indziej przez skraje drzew przeciska się słońce rozjaśniając liście bylin.
Sadek przecinają trawiaste ścieżki wijące się pomiędzy rozrośniętymi roślinami. Tylko niektóre są na tyle szerokie iż pozwalają na swobodne przejście - inne w czasie sezonu zupełnie są nie do przebrnięcia.
Na obrzeżach rozmieściłam byliny tolerujące więcej słońca, które zagląda tu w określonych porach dnia zamiennie z zazwyczaj panującym cieniem.
W czasie zbiorów Sadek znów jest pełen rozbawionych gości. Uwielbiam smak wisien schłodzonych poranną rosą, wtedy mają najwięcej soku a ich miąższ jest sprężysty. Czy zbierając dorodne owoce pamiętamy, że to dzięki pszczołom uginają się do ziemi gałęzie ?
Ta akcja powinna istnieć przez cały sezon wegetacyjny, nie tylko wiosną ! Pszczoły żyją rytmem pór roku i aż do zimy powinny znaleźć pokarm na naszych rabatach. Dlatego :
W ramach przewodniej myśli stworzenia dla pszczół oazy wspólnej koegzystencji z ogrodnikiem przedstawię Sadek, bez którego nie istniałby mój ogród. A trzeba Wam wiedzieć, że jest historyczny - nawet jeśli ma zaledwie 20 lat. To najstarsze rośliny w ogrodzie i najbardziej poszukiwane.
W maju, kiedy jest główną i zniewalającą ozdobą ogrodu pomimo roślin kipiącym na rabatach - Sadek z kwitnącymi jabłoniami i wiśniami przyćmiewa urodą rosnące spodem wiosenne byliny. Organizowane pierwsze spotkania w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny mają niecodzienną oprawę. Zawsze chętnie wykorzystywany jest jako tło do rodzinnych fotografii lub miejsce przechadzek i rozmów.
Bez Sadku nie byłoby mojego ogrodu - precyzując jego ambitniejszej połowy. W cieniu drzew owocowych rozsiadły się cieniolubne rośliny, którym chłód wilgotnej gleby idealnie odpowiada. Sadek służy im cieniem a jesienią wspaniałą okrywą spadających liści oraz wzbogacającą glebę materią organiczną.
Wokół pni drzew rozmieściłam kilkanaście rabat. Tu rosną jedne z największych host, spośród których wielkością góruje biało obrzeżona 'Frosted Jade':
Rabaty w Sadku raz toną w nieprzebytym cieniu, kiedy indziej przez skraje drzew przeciska się słońce rozjaśniając liście bylin.
Sadek przecinają trawiaste ścieżki wijące się pomiędzy rozrośniętymi roślinami. Tylko niektóre są na tyle szerokie iż pozwalają na swobodne przejście - inne w czasie sezonu zupełnie są nie do przebrnięcia.
Na obrzeżach rozmieściłam byliny tolerujące więcej słońca, które zagląda tu w określonych porach dnia zamiennie z zazwyczaj panującym cieniem.
W czasie zbiorów Sadek znów jest pełen rozbawionych gości. Uwielbiam smak wisien schłodzonych poranną rosą, wtedy mają najwięcej soku a ich miąższ jest sprężysty. Czy zbierając dorodne owoce pamiętamy, że to dzięki pszczołom uginają się do ziemi gałęzie ?
Zobacz w tym temacie:
Biały.,
Czerwony.,
Drzewa liściaste.,
Funkie.,
Rabaty.,
Rośliny 'Variegata'.,
Serduszka.
niedziela, 12 maja 2013
Sąsiedztwo.
W bliskim sąsiedztwie posadziłam dwie byliny w równym stopniu stanowczo rozrastające się. Brunera 'Hadspen Cream' była znacznie wcześniej, to jedna z moich pierwszych bruner w ogrodzie. Choć rośnie na skraju sadku w miejscu wystawionym na zimne porywy zimowych wiatrów - bylina nigdy nie zubożała. Wręcz przeciwnie - dzięki nieprzebranej ilości własnych liści i kreciego kopca, który niegdyś osobiście usypał spadek okalając podstawę pędów - rozrasta się wzdłuż i wszerz. Podstawę kępy stanowią mechate liście z kremowym cienkim obrzeżeniem nad którymi górują w imponującej ilości pędy z kwiatami. Nie przesadzając myślę, że kępa zajmuje metr kwadratowy powierzchni.
Obok rozrastające się epimedium pstre (Epimedium x versicolor 'Sulphureum') złożone z dwóch sadzonek. Zazwyczaj nie sadzę obok siebie dwóch roślin tego samego gatunku z obawy na możliwe odstępstwa wyglądu. Niby to samo a jednak pokazują się minimalne różnice w kształcie czy barwie liści i już kępa nie wygląda jednolicie. Tym razem nie zauważam odchyleń, wręcz nie pamiętam z której strony posadziłam następną drugą sadzonkę. Dostałam z wymian między ogrodowych, a że prezentów się nie oddaje dosadziłam do już posiadanej.
Epimedium rośnie na tyle gęste iż wokół czyhający dzwonek jednostronny (Campanula rapunculoides) mam nadziję będzie powstrzymany w przebiciu się w głąb rabatki. Lubię brunatne obrzeżenie tej byliny, które kontrastuje z biało cytrynowymi kwiatami.
Obok rozrastające się epimedium pstre (Epimedium x versicolor 'Sulphureum') złożone z dwóch sadzonek. Zazwyczaj nie sadzę obok siebie dwóch roślin tego samego gatunku z obawy na możliwe odstępstwa wyglądu. Niby to samo a jednak pokazują się minimalne różnice w kształcie czy barwie liści i już kępa nie wygląda jednolicie. Tym razem nie zauważam odchyleń, wręcz nie pamiętam z której strony posadziłam następną drugą sadzonkę. Dostałam z wymian między ogrodowych, a że prezentów się nie oddaje dosadziłam do już posiadanej.
Epimedium rośnie na tyle gęste iż wokół czyhający dzwonek jednostronny (Campanula rapunculoides) mam nadziję będzie powstrzymany w przebiciu się w głąb rabatki. Lubię brunatne obrzeżenie tej byliny, które kontrastuje z biało cytrynowymi kwiatami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
