piątek, 14 stycznia 2011

Roślina wielokrotnego przesadzania.

Czasem trafiają się takie oportunistki. Człowiek troi się i dwoi, chucha i dmucha a roślina uparcie rośnie wstecz. Problem upatruję w nieodpowiednim stanowisku docelowym, sadzeniu gdzieś naprędce lub na "tymczasie". Gorzej gdy trafimy na słabszą sadzonkę lub źle przechowywaną w podróży.

Mnie taką trudność sprawiała Corydalis flexuosa wprost niknąc w oczach do czasu, gdy prawie nieboszczkę odkopałam spod kopca kreta i przesadziłam na nową rabatę tworzoną dla roślin leśnych. Wśród strzępiastych i grubolistnych paproci, w miejscu cienistym i chłodnym, na osuszającym z nadmiaru wody stoku podtrzymywanym przez kamienie zauważalnie odżyła pomimo zbliżającej się jesieni. Mam nadzieję iż będzie to jej ostatni przystanek i kwitnąc niebiesko wtopi się w całość wraz z otaczającymi ją "dzikimi" bylinami.



Corydalis remota.

Ta niewielka kokorycz już samym wyglądem nawiązuje do dalekiej i nieprzystępnej Azji, wschodniej Syberii, rosyjskiego Dalekiego Wschodu.
Wachlarze igiełkowych drobnych liści ściśniętych niczym te na gałązce świerku, o podobnym czasie co nasze ozdobne cebule, przy akompaniamencie ptasich świergotów pospołu witają kolorową wiosnę.



Liście prostując się ciągną za sobą w górę pąki kwiatowe osłonięte drobnymi podsadkami. Wszak surowy ojczysty klimat kokoryczy nigdy nie rozpieszczał rośliny.


Przy słonecznej pogodzie bylina szybko ukazuje kwiaty, które w gęstym kwiatostanie ułożone są równolegle na zewnątrz otwartą "tulejką" z niewielką falbanką.



Wbrew pozorom, bylina dobrze przyrasta w naszym klimacie. Dzięki łagodniejszej i sprzyjającej wiośnie, z roku na rok roślinie przybywa liści i kwiatostanów. Zważywszy iż trafiła do mnie w 2006 roku pokazując jeden ukwiecony pęd, w kolejnych sezonach mnoży je ku mojej dumie i satysfakcji.

Archiwum 30.04.2006

Archiwum 02.05.2007

Archiwum 02.05.2007

Archiwum 02.05.2007

wtorek, 11 stycznia 2011

A które pachną ?

Wybierając hosty zazwyczaj zwracamy uwagę na bajeczne kolory liści. Ale dla zachęty do tych jednolicie zielonych dodam, że jako jedyne w zasadzie mają pachnące kwiaty. No oczywiście nie o to chodzi, że tylko zielone ... nie jestem rasistką żeby negować kolorowych ! Te barwne (niektóre) też mają jakiś tam 'aromacik' gdy wetkniemy nosa w kwiat z narażeniem użądlenia. Jednak wśród zielonych jest taki gatunek plantaginea a jej odmiany i krzyżówki bajecznie pachą rozwiewając wieczorną porą orzeźwiającą woń.

Nie posiadam czystego gatunku plantaginei zwanej babkowatą, lecz jej ulepszoną wersję 'Grandiflora'. Ta ma dość duże błyszczące liście w pięknym odcieniu zielonego jabłuszka. Blaszka liściowa raczej prosta, w kształcie wydłużonego serca oraz zaznaczone wgłębieniami nerwy. Struktura liścia nie jest solidna dlatego ślimakom raczej smakuje. Natomiast kwiaty to poezja - duże, wydłużone, skupione na szczycie niewiele wystającego pędu, czysto białe drapieżnie rysujące się na gęstym tle liści, szeroko rozwarte jakby wręcz starały się uwolnić zmysłowy zapach.




Drugą pachnącą odmianą w moim ogrodzie jest 'Honeybells'. Kolor liści podobnie jabłuszkowy lecz blaszka wydłużona a po brzegu delikatnie pofalowana co daje frywolny efekt. Niestety ich struktura jest bardzo delikatna i podatna na uszkodzenia nawet przy przeciskaniu się przez środek rabaty, najsłabsze promienie słońca potrafią przypalić koniuszki a ślimaki doszczętnie zniszczyć ich urodę. Pędy kwiatowe są adekwatnie wyższe niż kępa i luźniej obsadzone kwiatami. Są też mniejsze, lecz ilością nadrabiają delikatniejszy zapach.





Trzecią w kolejce jest odmiana 'Invincible'. To ciekawostka w swojej rodzinie, bowiem przy niewielkich wysokościach liści pędy kwiatowe parokrotnie przewyższają kępę. Struktura blaszki jest niezwykle mocna a gruby i szkliście błyszczący z nieznacznymi wgłębieniami liść opiera się nawet najbardziej żarłocznym ślimakom. Kwiaty z nadmuchem fioletu, równie duże jak 'Grandiflory', już u małej sadzonki nie odbiegają wielkością od wzorca.




Czwartą odmianą jest 'Royal Standard' w pełni zasługującą na to miano, bowiem kształt kępy jest iście królewski. Zwięzłe pędy u podstawy klinowato wylegają ku górze. Nawet najmniejszy listek nie ma prawa wychylić się z szeregu niczym wartownik Pałacu Buckingham. Blaszki równym rytmem falują jak ławica ryb w morzu dumnie wzniesione na długich i sztywnych łodygach. Równie mocno co palącemu słońcu opierają się niszczycielskiej sile ślimaków. Śnieżnobiałe kwiaty luźno osadzone w kwiatostanie nieśpiesznie otwierają się wabiąc motyle, ćmy i uwiedzionych zapachem przechodniów.