wtorek, 1 stycznia 2013

Epimedia i powrót.

Oj zapuściłam się w pisaniu wszelakim - posypuję głowę popiołem drzewnym !
A to z tego powodu iż pod koniec roku po podróżach związanych ze zwiedzaniem światowych ogrodów - mój wydał mi się taki zaściankowy, że nie chciało mi się przy nim nic robić. Do tego rośliny niewdzięczne rosły gdzie chciały nic nie robiąc sobie z mojego karcącego wzroku !
Ale nowy sezon za pasem i już z pierwszym dniem obiecuję sobie, że patykiem bambusowym jak rwącą rzeczkę będę zakręcać i hamować rozrastające się wszerz rośliny.

Tak więc chodząc pierwszego dnia roku po ogrodzie i sprawdzając pojedyncze okazy wzrok mój dosięgł kępki
Epimedium pinnatum ssp. colchicum. Wiem, że niektórzy obcinaja gałązki przy ziemi aby pąki kwiatowe bez przeszkód mogły się prostować w promieniach wiosennego słoneczka. Tylko, że to epimedium - w odróżnieniu od innych w moim ogrodzie - prezentuje się całkiem dobrze. Poza kilkoma liśćmi ubrudzonymi popiołem, które można usunąć reszta chyba nadaje się do prezentacji ? Tyle, że to początek środka zimy i jeszcze wszystko może się wydarzyć włącznie z przypaleniem ostrym słońcem ładniejszych liści.

No i właśnie nie wiem ... obcinać ... nie obcinać ?






 Wprost do przewidzenia ma się sprawa z Epimedium x versicolor 'Sulphureum', któremu urodzie już nic nie pomorze : 



A Epimedium x rubrum w sezonie zjawiskowo urodziwe dziś aż prosi się o obcięcie: 


A w Waszych ogrodach zimozielone epimedia w podobnym stopniu reagują na chłody ?

niedziela, 23 września 2012

Nie wszystkie przepadły.

Jakiś czas temu zorientowałam się, że większość moich miodunek - chuchanych i dmuchanych oraz podsypywanych dobrem nawozowym - przepadło bez wieści. Dziwna sprawa, bo od wiosny kwitły pięknie i były ozdobą przedniej jakości. A jak przyszło do wypuszczania wzorzystych liści to zawinęły się na tamten świat. Może wiosną jeszcze obudzą się z popiołów jak ten Feniks.
Tymczasem po dzisiejszym spacerze po ogrodzie okazało się, że nie wszystkie stracone.

Załamywałam ręce nad odmianą 'David Ward', której strzępki do regeneracji dostałam późną wiosną. Posadziłam, bo głupio było wybrzydzać i zapomniałam. Co jakiś czas zaglądałam w ten kącik, ale nie rokowałam najlepiej gdyż sucha i sypka ziemia nie dawała szybkich przyrostów. A jednak ... miodunce widocznie spodobała się ziemia nawieziona jesienią stajennikiem. Cieszę się bardzo z tej odmiany, gdyż oryginalność zestawienia białych pędów z krwistymi kwiatami jest nietuzinkowa wśród miodunek. Może na suchym miejscu ominą ją przygody z chorobami, czego nie dało się powiedzieć o egzemplarzu dotychczas rosnącym w tak zwanych zasobnych warunkach.



Z tego samego źródła trafiła do mnie inna odmiana 'Bubble Gum'.  Moją sadzonkę po kilkuletniej uprawie dopadł grzyb do tego stopnia, że gdy spostrzegłam co się dzieje z odmiany zostały suche liście. Spośród plamiastych odmian ta ma najbardziej krzykliwe, wręcz jest to orgia srebrnych rozbryzgów. Jakby fantazja malarza posługującego się szerokim pędzlem do malowania ścian. Miodunka nabrała nieprzeciętych rozmiarów zajmując miejsce, które miała kulturalnie dzielić z innymi bylinami.




Po doświadczeniach stwierdzam, że miodunki lepiej sadzić w trudnych warunkach bez schlebiania wilgocią i cieniem.

Jesiennie.

Już nie mam złudzeń, lata nie cofnę. Jesień nadeszła zdecydowanie.
Skończyły się wakacje i tylko wspomnienia pozostały. Ogród cichnie, pokrywa się pajęczyną. Figlarni śpiewacy odlecieli w cieplejsze rejony świata.

Promienne kolory zachodzą czerwienią ...


Rdest pokrewn
y Polygonum affine licytuje się z Imperatą cylindrica 'Red Baron' na ognistości.