niedziela, 23 czerwca 2013

Dyzio marzyciel.


Nastało upalne lato. Skwar daje się we znaki ogrodnikom a mnożące się komary dotkliwie dokuczają.
Aż się robić nie chce i człowiek tylko by siedział w cieniu daszku pracowni.

Więc siedzi sobie ogrodnik i tak planuje w myślach ... co przesadzić ... co przyciąć ... w tym roku czy w kolejnym ?

A najlepiej to jakby spadł deszcz, bo wtedy nic_nie_ robienie miałoby wytłumaczenie oraz odeszłoby podlewanie. Więcej czasu pozostanie na dumanie.

Więc póki co, póki upał nie zelży można posiedzieć w cieniu oddając się słodkiemu drzemaniu ...

sobota, 22 czerwca 2013

Ocalona siewka.

Rośliny dające dużo samosiewów niekiedy są dla mnie utrudnieniem, gdyż staram się panować nad roślinnością i w jakiś sposób mieć nad nią kontrolę. Z drzewami czy krzewami sprawa jest o wiele łatwiejsza - ciach ciach i już są powstrzymane. Co innego z mniejszymi bylinami ... tu już trzeba mozolnie przerywać siewki. W taki oto sposób o mało co a pozbyłabym się czyścicy wielkokwiatowej 'Variegata' (Calamintha grandiflora), która ma w zwyczaju władać dużymi połaciami. Choć jest bardzo jasna i pstrokata to w ciemnym skraju rabaty, gdzie przeważają zielono listne byliny nie ma konkurencji stwarzającej natłoku kolorów.



Z niepozornych siewek wyrastają rozgałęzione krzewinki, które licznymi pędami torują sobie miejsca i stwarzają zbytnie zagęszczenie. Ponieważ nie wszystkie siewki równomiernie powtarzają cechę pstrolistności - te bardziej zielone usuwam a pozostawionych i tak jest masa. Aby jeszcze bardziej ograniczyć rozsiewanie czyścicy staram się obcinać przekwitnięte kwiatostany, które i tak po kwitnieniu szarzeją i ogałacają się. Dodatkowo przeciągająca się zima i mokra wiosna przetrzebiła wschody bylinki. Suma summarum - w tym roku jest tylko jedna krzewinka !


W tym roku już nie będę taka bezwzględna. Spokojnie poczekam aż wysieje drobne nasionka i suche kwiatostany usunę gdy będą puste. Pewnie w przyszłym roku znów przetrzebię zmasowaną ilość oraz  zieleńsze egzemplarze. Czego to się nie robi aby tylko zachować równowagę kolorystyczną rabaty a tym samym ogrodu ... ?!


środa, 5 czerwca 2013

Ku pamięci [']

Dziś jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wiadomość o nagłej śmierci Kaśki piszącej "Mój ogród". Wprost odjęło mi mowę z wrażenia a kłębiące się myśli w głowie pytały: czemu, jak to, dlaczego ?!
Przecież jeszcze niedawno dyskutowałyśmy na temat błędów w uprawie wielosiła 'Stairway to Heaven' a wcześniej obiecywałam sadzonkę hosty 'Emerald Tiara'. Nasza znajomość wirtualna zaczęła się dobre kilkanaście lat temu gdy w sieci raczkowały fora internetowe a ogrodowi entuzjaści gromadzili się na subskrybowanej grupie dyskusyjnej pl.rec.ogrody. Nie znałyśmy się osobiście, ale od jakiegoś czasu myślałam sobie odwiedzić ogród na Żuławach podczas wakacyjnego wyjazdu nad nasze morze.

Kaśka o wiele wcześniej zaczęła pisać swojego bloga i po pewnym czasie trafiłam na niego gdy sama poczułam potrzebę dokumentowania po swojemu i zapisywania kroniki z ogrodu. Spodobał mi się interface witryny i możliwości jakie stwarza blogger. Bardzo często pytałam ją o radę jak zrobiła na swoim blogu to czy tamto lub gdzie znalazła ciekawy link do gadżetów.
To, że czasem komentowała moje wpisy było nobilitujące dla mnie i miło łechtało moją ogrodniczą próżność. I choć "zazdrościła" mi moich wyrośniętych roślin to ja łakomie u Niej wypatrywałam zaskakujących nowości podziwiając świetne ujęcia rabat. Mam nadzieję, że wiadomości i materiały zebrane przez Kattkę będą jak najdłużej dostępne dla nas wszystkich.

Niech ten post będzie ukłonem ku Jej wiedzy i pasji do ogrodnictwa - by pamięć o Niej na zawsze pozostała zawieszona pośród kart mojego blogu.