wtorek, 8 maja 2012

Podziękowanie za wyróżnienie.

Serdecznie dziękuję za wyróżnienie jakie mojemu blogowi przyznała Gabi na łamach swojego ogrodowego bloga.

Ogrodowanie ze mnie wychodzi zupełnie naturalnie, jak dwutlenek z płuc, więc ogród pokazany moim zdjęciem i opisany moim słowem odzwierciedla to jaka jestem. Tym bardziej jestem rada z faktu, że komuś jeszcze spodobało się moje wnętrze to za sercem i to za furtką obrośniętą powojnikiem ;)

Czynię w myśl starego chińskiego powiedzenia: "pokaż mi swój ogród a powiem Ci kim jesteś" ... a może to było stare angielskie powiedzenie ... hmm ;)

poniedziałek, 7 maja 2012

O funkiach czas zacząć.

Wiosna nabiera rozpędu a ostatni spóźnialscy zawitali już na scenę. Na te byliny, które w zeszłym sezonie siedziały gdzieś cichaczem przyczajone, w tym roku patrzę jakby dokładniej.
Odmianę 'Touch of Class' zobaczyłam w sieci i od razu mi się spodobała. Sztywna blaszka liściowa jest oschła we frywolne ozdobniki a skąpe maźnięcie seledynu pogłębia jeszcze bardziej wrażenie prostoty. Zestaw tych dwóch kolorów niby wibruje ostrym i wysokim dźwiękiem. Myślę, że kępy tej odmiany pasowałyby w sam raz na zielone otoczenie jakiegoś futurystycznego budynku mieszkalnego.





Funkia odrobiła lekcję z zimowego spania, bowiem z jedno pędowej sadzonki wyrosła całkiem spora ilość liści. Podejrzewam, iż gdybym odgarnęła rozsianego wokół Viola sororia 'Albiflora' okazałoby się że pędów jest więcej. Nic dziwnego, cieniste i wilgotne miejsce sprzyja bylinom lubiącym ożywczy chłód i Polygonatum humile wciskająca się pod liście funkii jakby roślejsza niż w innych latach.


niedziela, 6 maja 2012

Odkrywczo.

Wiosna w pełni i wszystko co wczesne rozkwita. Wiadomo, że w ogrodzie jak w życiu: jeden rok zaliczamy do udanych, inny do takich sobie. Posadzony dwa lata temu Phlox divaricata dotychczas zajmował niewielką powierzchnię. Kwitł ładnie i skromnie - nie powiem o nim źle, ale po kwitnieniu wyglądał słabowito i zazwyczaj chcąc nie chcąc obcinałam do skóry pokładające się wiotkie pędy. Widocznie służył mu ten zabieg, bo z gołych i bezlistnych pędów spodnich wyrastały listki i łysy placyk zapełniał się.
Zaś w tym roku przeszedł sam siebie. Burza kwiatów i tak gęste pędy, że z dotychczasowego miejsca sterczy na baczność niczym snopek siana. Powiedziałabym nawet, że trochę wyszedł przyduży i zdominował dotychczasowe miejsce i całą rabatę. Nie wspomnę, że goście odwiedzający mój ogród dopytują się o nazwę i porę dzielenia wyśmienitej byliny.
Tak to już w ogrodzie bywa, że zastanawiamy się nad odświeżeniem rośliny rozmyślając nad najlepszą nieszkodliwą opcją. Czy to przesadzanie w lepsze według książek miejsce, czy odpowiednim cięciem. Z obawy aby nie zeszpecić lub przyczynić się do wypadnięcia rośliny wybieramy tę optymalną. Ja osobiście jestem zdania, żeby ciąć i stosuję ten zabieg na czym to tylko możliwe.