Swego czasu o żurawce 'Southern Comfort' (Heuchera) nasłuchałam się nie byle jakich opowieści. Mówiono, że duża ... widziałam w sieci roślinę po brzegi zapełniającą miejski betonowy gazon. Natomiast kupiona sadzonka prezentowała się nie więcej niż inne żurawki w doniczce P9. W pierwszym momencie wręcz podejrzewano podobną w barwach a znacznie mniejszych rozmiarów kosmatą 'Caramel' (Heuchera villosa). Pierwszy sezon w moim ogrodzie przezimowała na rabacie wraz z innymi małymi i średnimi bylinami wcale nie wykazując wzrostu zwyżkowego. Ot jedna z większych żurawka.
W kolejnym sezonie zaczęła rosnąć więc czym prędzej zmieniłam miejsce na skraj rabaty. Bylina nie poszła na ilość cienkich odnóg i masę liści, jej pędy zmężniały a blaszki zarysowały ostry brzeg. Teraz uważam, że pokrojem nie odbiega od tradycyjnych żurawek gdyż proporcje ma te same. Jedynie ogólnie jest w rozmiarze XXL.
Kolory bardzo mi odpowiadają, są kwintesencją miedziano mosiężnych blasków. W słońcu jaskrawe żywe odcienie, w pochmurne dni gasi nasycenie. Białe kwiaty w luźnych kwiatostanach dodatkowo nadają delikatnej jasności. Starsze dolne liście są jasne - wyzłocone słońcem, natomiast nowo wyrastające mosiężne.
Porównania do innych odmian w obrębie gatunku zawsze wychodzą na korzyć olbrzymki. Po lewej stronie fioletowo bordowa 'Regina' to maleństwo - karzełek !
W trakcie lata mocno operujące słońce szybko maluje jasne plamy na młodych ciemniejszych liściach potęgując efekt plastyczności kępy. Wielkie liście wydają się mieszać ze sobą, odmiana nie należy do uporządkowanych.
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
środa, 9 lipca 2014
niedziela, 6 lipca 2014
Prapremiera.
To jeszcze nie czas aby bić brawo. Główny spektakl a potem wielokrotne bisy nastąpią za jakiś miesiąc, a jeśli upały będą się utrzymywać to być może wcześniej. Jednak już teraz zachwycam się urodą zawilca japońskiego (Anemone hupehensis var. japonica). Jest szalenie fotogeniczną byliną.
Na razie mechate srebrzysto różowe kuleczki skrywają pąki kwiatów. Tylko niektóre otworzyły się wypuszczając na świat różowe płatki. Jak małe bukieciki spięte liśćmi sterczą na sprężystych długich pędach. Ich urodę i lekkość mogę przyrównać do delikatnej babcinej porcelany z równie uroczym kwiatowym wzorem na boku.
Na razie mechate srebrzysto różowe kuleczki skrywają pąki kwiatów. Tylko niektóre otworzyły się wypuszczając na świat różowe płatki. Jak małe bukieciki spięte liśćmi sterczą na sprężystych długich pędach. Ich urodę i lekkość mogę przyrównać do delikatnej babcinej porcelany z równie uroczym kwiatowym wzorem na boku.
sobota, 5 lipca 2014
Różowy odcień niebieskości.
Już dawno zaprzestałam zabiegów zniebieszczenia kwiatów hortensji ogrodowej (Hydrangea macrophylla). Zezłościł mnie jej uparty charakter oraz tony odczynników i nawozów chemicznych sypanych pod korzenie. Im więcej "dobroci" chemicznych sypałam - tym hortensja wyglądała gorzej i słabiej kwitła. Rośnie pod betonowym murem z wapienną zaprawą i podejrzewam iż stąd moje marne sztuczki. Choćbym nie wiem co robiła i tak nie zmienię odczynu gleby przesiąkniętej wapnem. W ogóle dałam sobie z nią spokój, zdaje się nawet nie okryta zimowała tyle co śniegiem odgarnianym z podjazdu. Wiosną nieznacznie skróciłam jedynie przemarznięte szarobure czubki pędów i to byłoby na tyle zabiegów upiększających i polepszających samopoczucie uparciucha.
Tegoroczna zima nie należała do typowych, była bardzo łagodna. A wiosna to już wybitnie ciepła. Gdy śniegi zeszły hortensja pokazała las grubych pędów upszczonych mężnymi pąkami. Późniejsze wiosenne przymrozki oszczędziły zawiązujące się kwiatostany i krzew znów zaczął liczyć na moje względy. Czasem łaskawie przeznaczyłam konewkę wody, kilka razy odgarnęłam pędy pnącej hortensji znad głowy ogrodowej. Najwidoczniej obie dałyśmy sobie szanse bo krzew w ogóle pokazał kwiaty. Mocne, gęste, kapuściane głowy kwiatów !
Jeszcze nie zakwitła w całości a ja już ostrzę zęby i sekator na zaschnięte kwiatostany do zimowych suchych bukietów. Razem z chmurką zatrwianu szerokolistnego i kilkoma pędami jarzmianki.
Tegoroczna zima nie należała do typowych, była bardzo łagodna. A wiosna to już wybitnie ciepła. Gdy śniegi zeszły hortensja pokazała las grubych pędów upszczonych mężnymi pąkami. Późniejsze wiosenne przymrozki oszczędziły zawiązujące się kwiatostany i krzew znów zaczął liczyć na moje względy. Czasem łaskawie przeznaczyłam konewkę wody, kilka razy odgarnęłam pędy pnącej hortensji znad głowy ogrodowej. Najwidoczniej obie dałyśmy sobie szanse bo krzew w ogóle pokazał kwiaty. Mocne, gęste, kapuściane głowy kwiatów !
Jeszcze nie zakwitła w całości a ja już ostrzę zęby i sekator na zaschnięte kwiatostany do zimowych suchych bukietów. Razem z chmurką zatrwianu szerokolistnego i kilkoma pędami jarzmianki.
Zobacz w tym temacie:
Hortensje.,
Lato.,
Różowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)