piątek, 30 marca 2012

Rozrzucone cebule.

Wczesne byliny cebulowe zakwitają co wiosna. Już z końcem zimy zacieram dłonie na sama myśl kwitnącej łączki kolorowych kwiatuszków skierowanych ku słońcu. Wszak co sezon powinno ich być coraz więcej, gdyż liście asymilujące energię w cebulkach jeszcze długo pracują po zaschnięciu kwiatów. Lecz ta zima a potem wiosna zweryfikowała dotychczasową moją mądrość. Oczywiście że pokazały się kwiaty, ale o łączce nie ma mowy.
Czy to za sprawą plewienia pazurkami poprzemieszczałam cebule na rabacie, a może rozrastająca się Runianka 'Variegata' pędami rozbiła skupiska kwiatów ? Przecież mróz nie mógł im zaszkodzić, ponieważ przez większość zimy na rabacie leżała gruba warstwa liści z owocowych oraz śnieg a miejsce jest zaciszne ...
Rezultat jest taki, że białe kwiaty Crocus vernus 'Jeanne d'Arc' pojedynczymi punktami błyszczą z daleka. A miało ich być tak dużo !








poniedziałek, 26 marca 2012

Nowa pomocnica.

Od jesieni w domu nowy kotek, znaczy się koteczka ... Lukrecja.
Nowy, nie nowy ... już wyjałowiony, czyli podrośnięty. Wcześniej nie fotografowany bo zbyt ruchliwy. Teraz słoneczko grzeje więc kotę można zastać w bezruchu.
Czasami się jej przestraszę w ogrodzie, gdyż w maskującej szacie czasem niezauważalna na tle ściółki. Za każdym razem gdy przyglądam się jej twarzyczce - nie dowierzam, że to kot z mojego domu. Przyzwyczajona jestem do posągowych kruczków mruczków.



Zapowiada się na niezłą pracownicę, zdała egzamin łapiąc myszkę. Umie też grzebać po łokieć w krecich kopcach !
Ogólnie pełno jej w ogrodzie, biega wzburzając suche liście do lotu, skacząc po drzewach pomrukuje dodając siebie animuszu.
Na razie jeszcze płochliwa i trwożliwa, ale będą z niej koty :)

niedziela, 25 marca 2012

Zakupy czas zacząć.

Na wieść o paprociach w OBI skoczyłam na równe nogi. W zeszłym roku obłowiłam się tam w atrakcyjne odmiany. Oczywiście przystępna cena ma też swoje wady, bowiem często oznacza brak dokładnej nazwy towaru. Ale co tam ... opatrzyłam się w sieci i zapamiętałam charakterystyczne cechy szukanych przeze mnie egzemplarzy. Na regale było więcej odmian, które zdobyłam w zeszłym roku. Ale dwie było dla mnie nowością.
I tak moim łupem padła Dryopteris wallichiana, która ma charakterystycznie podwinięte pod spód listki i dość rzadkie pióra liści.



Druga sadzonka przyprawiła mnie o szybsze bicie serca i drżenie rąk. Sprzedaż tej odmiany śledziłam w sieci, nawet pokusiłam się o internetowy zakup w renomowanej szkółce. Jak to ostatnio często bywa renoma nie idzie w parze z kompetencją. Ale, gdy ma się zaledwie pięć paproci można pokusić się o duble.
Polystichum tsus-simense jest niską odmianą, o krótkich liściach ciemnej barwy spotęgowanej przez prawie czarne żyłki.
Obie rośliny pędzone są w warunkach laboratoryjnych, pewnie pochodzą z in-vitro i barwy są nieco zakłamane.




Takie są moje typowania. Sezon w gruncie zweryfikuje moje domniemania by pod koniec jesieni rozpatrzeć propozycje ponownie.