Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peltobojkinia tellimowata.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peltobojkinia tellimowata.. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

Przed i po.

I wróciłam do teraźniejszości i jako jedną z pierwszych czynności - poszłam przywitać się z ogrodem. Lubię zwiedzać wypracowane ogrody a te na Wyspach - szczególnie.
Przyjemnie jest pochodzić po tej mekce ogrodnictwa i naładować akumulatory. Naoglądać się, obmyśliwać i kontemplować, zapamiętywać rozwiązania nasadzeniowe, zestawy strzelistości z mechatowościami.
Gdy wrócę do domu, choćby późną porą chcę choćby pobieżnie przejrzeć swój mając w zanadrzu nabyte podczas wyjazdu przemyślenia. Zawsze po powrocie z jakiegokolwiek wyjazdu ciekawa jestem jakie wrażenie zrobi na mnie mój własny ogródek. Chcę sprawdzić na własnej skórze jakie wrażenie wywrze na mnie po choćby tygodniowej nieobecności. Wtedy mam dystans "spojrzeniowy" do tego co i jak mi urosło, co powinnam zmienić co poprawić aby było "bardziejsze". Skonfrontować moją rzeczywistość z tamtejszą aby było nie angielskie - tylko moje własne wychodzące ze mnie a tamtejsze ogrody tylko pomagają mi sprecyzować co chcę osiągnąć. Oczywiście nie ślepo zapożyczam angielskie pomysły - wszak inny klimat mamy.

Przed wyjazdem zrobiłam kilka ujęć peltobojkinii tellimowatej (Peltoboykinia tellimoides), którą nabyłam dwa sezony temu. Obserwuję jej przyrosty i jak zachowuje się w sezonie. Intrygują mnie tej dłoniaste liście wyglądające jak łapy prehistorycznego smoka. Wyjeżdżając zostawiłam ją w postaci wykształconego jednego liścia, pozostałe schowane pod największym powoli zatracały głęboki odcień z wiosny.





Podczas mojej nieobecności młode liście podrosły a cała kępa przybrała jakby nastraszonego wyglądu. Cały ogród podrósł i tak jak peltobojkinia przybliżył się do wysokości oczu.