Wciąż jestem do tyłu z pracami wiosennymi. Ostatnie rabaty nie oczyszczone z resztek roślin zaschniętych po zimie, a początek przydałoby się oplewić. Do tego dochodzą większe i mniejsze podziały bylin masowo wzrastających tu i ówdzie, starych kęp host na których łamią się łopaty. Delikatne przerwanie i poskromienie zadarniaczy, przycięcie przemarzniętych gałązek i ewentualne uzupełniające dokupienie kolejnych krzaczków jagody amerykańskiej.
A w między czasie chciałoby się poleniuchować ciesząc oczęta coraz częstymi oznakami wiosny. Wszak praca w ogrodzie nie polega tylko na patrzeniu i podziwianiu roślin w pozycji kucznej z pazurkami w ręku.
Czasem chciałoby się pokucać ot tak sobie dla przyjemności by rozkoszować się widokiem kwitnących w pełnej krasie serduszek kapturkowatych (Dicentra cucullaria):
Rozpłynąć się w zachwycie nad złoto rudymi blaskami w kruchych liściach jeffersonii (Jeffersonia dubia) kontrastujących z sino błękitnymi płatkami kwiatów :
Bo u drugiej jeffersonii (Jeffersonia diphylla) kwiaty praktycznie przekwitają i zaraz zamienią się w pomarańczowe torebki nasienne:
Chciałoby się załamać ręce nad kępką zawilca żółtego (Anemone ranunculoides), który niegdyś skupiony w mocną słoneczną plamę teraz "rozszedł się" punktami pod murkiem:
W końcu coś podnoszącego na duchu. Otóż przywarka japońska 'Moonlight' (Schizophragma hydrangeoides) na całej masie gałązek zadowalająco puszcza młode listki, jak nigdy bez uszkodzeń mrozowych. W poprzednich latach suche pędy były w przewadze, a na kwiaty które widziałam w fazie sklepowej nie było szans. Teraz mogę wyglądać kwiatostanów - kaszki w otoczeniu sercowatych płatków:
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błękity.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Błękity.. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 kwietnia 2016
piątek, 27 czerwca 2014
Wiek dojrzały.
Jak każdemu ogrodnikowi nie od dziś wiadomo, że rośliny potrzebują czasu. Muszą dobrze przekorzenić nową glebę, w którą je posadzono. Potrzeba kilku sezonów, aby z nieopierzonego pisklaka przeobrazić się w dojrzałą matronę. Ta prawidłowość szczególnie dotyczy funkii.
Jakieś cztery lata temu kupiłam odmianę 'Abiqua Drinking Gourd'. Wtedy pod postacią niebieskawych wąskich liści sprawiała wrażenie pomyłki. Dostała duże miejsce w rozproszonym słońcu na wzniesionej rabatce, gdzie miała dorosnąć tworząc przeciwwagę do wysokiego sadźca. Jeden sezon minął potem drugi - trzeba było coś dosadzić zagęszczającego a wokół rośliny wyściółkować sieczką z kosiarki by chwasty nie rosły. Dorosłe funkie same sobie radzą z chwastami liśćmi sięgając daleko w głąb rabaty. Młoda sadzonka wciąż nie ma tego rozmachu.
W obecnej chwili odmiana nie ma jeszcze tej znakomitej masy, z której jest słynna. Choć charakterystyczny kształt liści z brzegami zadartymi w górę jak deserowe salaterki dają nadzieję na spektakl. W starych ogrodach Anglii kompozycje z tej odmiany wielkością zapierają dech w piersiach. Ja cieszę się chociaż z tego, że pomimo wątpliwych początków - w ostateczności sadzonka nie jest pomyłką.
Teraz tylko potrzeba czasu, może kolejnych czterech sezonów ...
Jakieś cztery lata temu kupiłam odmianę 'Abiqua Drinking Gourd'. Wtedy pod postacią niebieskawych wąskich liści sprawiała wrażenie pomyłki. Dostała duże miejsce w rozproszonym słońcu na wzniesionej rabatce, gdzie miała dorosnąć tworząc przeciwwagę do wysokiego sadźca. Jeden sezon minął potem drugi - trzeba było coś dosadzić zagęszczającego a wokół rośliny wyściółkować sieczką z kosiarki by chwasty nie rosły. Dorosłe funkie same sobie radzą z chwastami liśćmi sięgając daleko w głąb rabaty. Młoda sadzonka wciąż nie ma tego rozmachu.
W obecnej chwili odmiana nie ma jeszcze tej znakomitej masy, z której jest słynna. Choć charakterystyczny kształt liści z brzegami zadartymi w górę jak deserowe salaterki dają nadzieję na spektakl. W starych ogrodach Anglii kompozycje z tej odmiany wielkością zapierają dech w piersiach. Ja cieszę się chociaż z tego, że pomimo wątpliwych początków - w ostateczności sadzonka nie jest pomyłką.
Teraz tylko potrzeba czasu, może kolejnych czterech sezonów ...
niedziela, 14 lipca 2013
Fioletowy i niby blue.
Mój ogród niezbyt sprzyja powojnikom, mam nieodparte wrażenie że wolały by mniej wody w korzeniach. No, ale trudno wytłumaczyć własnej potrzebie posiadania powojników że nie powinnam sadzić. Zresztą - co sadzić w zamian ?
Niemniej jednak mam kilka egzemplarzy z których 'Solina' wyróżnia się mocą kwitnienia. W tym roku nie miałam okazji przypilnować momentu rozrastania się pędów, byłby równomiernie rozłożony na kratce. Niestety - niegdyś posadziłam go w jedynym wolnym miejscu przy brzegu podpory i teraz co wiosna muszę kierować pędy. Miałam nadzieję, że powojnik pójdzie po rozum do głowy i sam z siebie będzie kierował się ku słońcu po przeciwnej stronie swego stanowiska. Na próżno ... lubi skupiać się nad korzeniami.
Niemniej jednak efekt fioletowej piany jest w zupełności zadowalający i rada bym była niezmiernie gdyby inne powojniki poszły w ślady fioletowego.
Podobnego efektu oczekuję od 'Blue Angel', tym bardziej że miał tworzyć zasłonę szarego muru. Tymczasem rośnie już ósmy sezon a wygląda ... żałośnie.
Czy przeszkadza mu silnie wapienne podłoże, które zapewne tworzy żwirowa podsypka słupów ?
A może wiosną podać motywującą dawkę końskiego nawozu ?
Z bliska patrząc na gwiazdkowate kwiaty mam wrażenie, że zamiast obiecanego "blue" są w kolorze "gray".
Niemniej jednak mam kilka egzemplarzy z których 'Solina' wyróżnia się mocą kwitnienia. W tym roku nie miałam okazji przypilnować momentu rozrastania się pędów, byłby równomiernie rozłożony na kratce. Niestety - niegdyś posadziłam go w jedynym wolnym miejscu przy brzegu podpory i teraz co wiosna muszę kierować pędy. Miałam nadzieję, że powojnik pójdzie po rozum do głowy i sam z siebie będzie kierował się ku słońcu po przeciwnej stronie swego stanowiska. Na próżno ... lubi skupiać się nad korzeniami.
Niemniej jednak efekt fioletowej piany jest w zupełności zadowalający i rada bym była niezmiernie gdyby inne powojniki poszły w ślady fioletowego.
Podobnego efektu oczekuję od 'Blue Angel', tym bardziej że miał tworzyć zasłonę szarego muru. Tymczasem rośnie już ósmy sezon a wygląda ... żałośnie.
Czy przeszkadza mu silnie wapienne podłoże, które zapewne tworzy żwirowa podsypka słupów ?
A może wiosną podać motywującą dawkę końskiego nawozu ?
Z bliska patrząc na gwiazdkowate kwiaty mam wrażenie, że zamiast obiecanego "blue" są w kolorze "gray".
Zobacz w tym temacie:
Błękity.,
Fiolety.,
Lato.,
Pnącza.,
Powojniki.
piątek, 3 maja 2013
Dzika forma.
Od niepamiętnych czasów rósł pod drzwiami wejściowymi domu. Zawsze zniewalał mnie boski zapach błękitnych kwiatuszków szczególnie intensywny po ciepłych deszczach. W końcu doszłam do wniosku, iż za swe zasługi wart jest rozpoznania gatunku.
Popytałam, poszukałam i ... sprawa stała się prosta.
To Hyacinthus orientalis ssp. chionophilus, dzika forma hiacynta orientalnego.
No proszę, nawet nie wiedziałam jaki rarytas rośnie mi pod drzwiami wejściowymi !
Popytałam, poszukałam i ... sprawa stała się prosta.
To Hyacinthus orientalis ssp. chionophilus, dzika forma hiacynta orientalnego.
No proszę, nawet nie wiedziałam jaki rarytas rośnie mi pod drzwiami wejściowymi !
Zobacz w tym temacie:
Błękity.,
Hiacynt.,
Wiosna.,
Zapachy ogrodu.
środa, 1 maja 2013
Majowy żarcik.
Dziś w trakcie prac porządkowych zauważyłam ewenement na skalę światową. Czy to na skutek plądrowania szkółkarzy w genetycznym łańcuchu DNA ? Czy ktoś widział fiołka o bodziszkowatych liściach ? Stanęłam jak wryta w ziemię, patrzę i oczom nie wierzę ...
Ach nie nie ... to żarcik natury !
Dwa sezony temu dostałam funkię z ciasnego, zapełnionego roślinami po brzegi ogrodu. W takich miejscach rośliny nakładają się na siebie walcząc zażarcie o miejsce egzystencji. Fiołek Rivina (Viola riviniana) i bodziszek Endressa (Geranium endressii) przerosły się nawzajem do tego stopnia, że praktycznie stały się jednością. Wyższe pierzaste liście bodziszka przysłoniły sercowate fiołka. Jednak na pierwszy rzut oka można uwierzyć w wygłupy przyrody :)
Ach nie nie ... to żarcik natury !
Dwa sezony temu dostałam funkię z ciasnego, zapełnionego roślinami po brzegi ogrodu. W takich miejscach rośliny nakładają się na siebie walcząc zażarcie o miejsce egzystencji. Fiołek Rivina (Viola riviniana) i bodziszek Endressa (Geranium endressii) przerosły się nawzajem do tego stopnia, że praktycznie stały się jednością. Wyższe pierzaste liście bodziszka przysłoniły sercowate fiołka. Jednak na pierwszy rzut oka można uwierzyć w wygłupy przyrody :)
Zobacz w tym temacie:
Błękity.,
Bodziszki.,
Fiołki.,
Wiosna.
piątek, 22 czerwca 2012
Odkrycie sezonu.
Tego bodziszka kupiłam na wyczucie. Wybrałam z oferty bez przekonania, tzn. sprawdziłam wcześniej sieć w poszukiwaniu fotek, ale zamówiłam jako jedną z kilku sadzonek różnych bylin i więcej nie zaprzątałam sobie nim myśli. Nawet nie zaznaczyłam miejsce sadzenia zapominając, że w ogóle mam, wręcz nie śledziłam kolejnych etapów wzrostu z przekrwionymi ślepiami z emocji. Aż zakwitł pięknymi błękitnymi różyczkami wprawiając mnie tym w osłupienie.
Panie i panowie - jegomość Geranium 'Gernic'.
Nie mogę dochować się pełnych bodziszków. Wiele razy podchodziłam do pełnego himalajskiego, ale nie wytrzymywał prób zmiany miejsca. Obecnie w ogrodzie mam dwa egzemplarze i oba siłą utrzymuję przy życiu. Jak zobaczą siłę wzrostu drugorocznej sadzonki 'Gernic', to albo wezmą się w garść albo znikną z kretesem. W duecie pełnych różyczkowych kwiatów będą wyglądać zjawiskowo.
Docelowo będzie jednym z większych kęp na rabacie w sadzie i pewnie zmiany miejsc okażą się konieczne. Tymczasem napawam się romantyczną urodą błękitnych kwiatów.
Panie i panowie - jegomość Geranium 'Gernic'.
Nie mogę dochować się pełnych bodziszków. Wiele razy podchodziłam do pełnego himalajskiego, ale nie wytrzymywał prób zmiany miejsca. Obecnie w ogrodzie mam dwa egzemplarze i oba siłą utrzymuję przy życiu. Jak zobaczą siłę wzrostu drugorocznej sadzonki 'Gernic', to albo wezmą się w garść albo znikną z kretesem. W duecie pełnych różyczkowych kwiatów będą wyglądać zjawiskowo.
Docelowo będzie jednym z większych kęp na rabacie w sadzie i pewnie zmiany miejsc okażą się konieczne. Tymczasem napawam się romantyczną urodą błękitnych kwiatów.
Zobacz w tym temacie:
Błękity.,
Bodziszki.,
Lato.,
Okazy kolekcjonerskie.
niedziela, 27 maja 2012
Irysy tygrysy.
Choć krótko kwitną w porównaniu z innymi bylinami to nie wyobrażam sobie bez nich mojego ogrodu. Tym bardziej, że zasobność gleby w składniki pokarmowe i wilgotność odpowiadają im wprost genialnie. I nie bez powodu pieszczotliwie nazywam je irysami - tygrysami, to za sprawą pasiastego rysunku na rozchylonych płatkach kwiatu. Wydaje mi się, że jedynie rośliny z gatunku Iris sibirica mają taki drapieżny wzór.
Rosną w mocnej kępie, która po paru sezonach jest praktycznie nie do ruszenia, chyba że kilofem. Nie sądzę, aby faktycznie pochodziły z Syberii, ale cienkie i wysokie liście nawet nadwątlone mrozem i śniegiem idealnie chronią roślinę przed niskimi temperaturami. Kształtem i ilością kwiatów, a także bajecznymi barwami nie są gorsze od bródkowych. Powiedziałabym wręcz, że prześcigają tamte naturalnym wdziękiem i bezpretensjonalnością.
W moim ogrodzie mam kilka odmian sybiraczków, które w zależności od nagrzania stanowiska kwitną od maja do czerwca.
Najpiękniejszy w moim ogrodzie - bez dwóch zdań. Śnieżno biały z pięknie kontrastującym tygrysim wzorem. Jest elegancki jak gibkie dziewczę w lnianej sukience ze sznurem bałtyckich bursztynów na długiej szyi. Liczne kwiaty dumnie pokazuje na tle jasnozielonych liści. Mogę wpatrywać się godzinami podziwiając jego urodę.
Ten jest trudnej do określenia barwy, bowiem nie jest to jednolity błękit. Ma dużo fioletowych wtrąceń, których aparat nie zawsze uchwyci. Duże kwiaty skryte pośród liści i nie wystają poza obręb kępy. Kwitnie mniej okazale, być może za sprawą nieco cienistego stanowiska.
To najstarszy irys syberyjski w moim ogrodzie, w zasadzie to jedna z pierwszych roślin tutaj sprowadzonych. Choć to duża kępa - był już wielokrotnie dzielony i umniejszany, a wciąż jest ogromny. Zeszłego sezonu rój mrówek zrobił sobie w nim osiedle i środek kępy zamarł. Jednak irysowi to nie przeszkadza, wręcz zapoczątkował ekspansję w nowe miejsce do zasiedlenia.
W przygotowaniu są kolejne sybiraczki, których ulotne kwiaty już niebawem będę podziwiać. Urodą ich podzielę się z Wami.
Rosną w mocnej kępie, która po paru sezonach jest praktycznie nie do ruszenia, chyba że kilofem. Nie sądzę, aby faktycznie pochodziły z Syberii, ale cienkie i wysokie liście nawet nadwątlone mrozem i śniegiem idealnie chronią roślinę przed niskimi temperaturami. Kształtem i ilością kwiatów, a także bajecznymi barwami nie są gorsze od bródkowych. Powiedziałabym wręcz, że prześcigają tamte naturalnym wdziękiem i bezpretensjonalnością.
W moim ogrodzie mam kilka odmian sybiraczków, które w zależności od nagrzania stanowiska kwitną od maja do czerwca.
Iris sibirica NN od Talibry
Najpiękniejszy w moim ogrodzie - bez dwóch zdań. Śnieżno biały z pięknie kontrastującym tygrysim wzorem. Jest elegancki jak gibkie dziewczę w lnianej sukience ze sznurem bałtyckich bursztynów na długiej szyi. Liczne kwiaty dumnie pokazuje na tle jasnozielonych liści. Mogę wpatrywać się godzinami podziwiając jego urodę.
Iris sibirica 'Memphis Memory'
Ten jest trudnej do określenia barwy, bowiem nie jest to jednolity błękit. Ma dużo fioletowych wtrąceń, których aparat nie zawsze uchwyci. Duże kwiaty skryte pośród liści i nie wystają poza obręb kępy. Kwitnie mniej okazale, być może za sprawą nieco cienistego stanowiska.
Iris sibirica gatunek
To najstarszy irys syberyjski w moim ogrodzie, w zasadzie to jedna z pierwszych roślin tutaj sprowadzonych. Choć to duża kępa - był już wielokrotnie dzielony i umniejszany, a wciąż jest ogromny. Zeszłego sezonu rój mrówek zrobił sobie w nim osiedle i środek kępy zamarł. Jednak irysowi to nie przeszkadza, wręcz zapoczątkował ekspansję w nowe miejsce do zasiedlenia.
W przygotowaniu są kolejne sybiraczki, których ulotne kwiaty już niebawem będę podziwiać. Urodą ich podzielę się z Wami.
środa, 16 maja 2012
Rodzic i potomek.
Oba egzemplarze posiadają wspólne cechy wyglądu. Niby to widać, ale trudno ewidentnie wskazać podobieństwa, podobnie gdy porównujemy rodzica z dzieckiem. Patrząc na kształt sercowatej blaszki, na przejście w cienki ogonek gdzieś przewija się wspólny mianownik.
Najpierw była odmiana 'Baby Bunting'. Niby błękitna, niby zielona, liść mocnej struktury opierającej się ślimakom. Proporcjonalnie przyrasta dookoła, przy czym liście stopniowo i zgrabnie układają się w płaskie stożki. Równomierne ułożenie wklęśniętych blaszek w kępce nadaje odmianie spójności i schludności.
W tym porównaniu gorzej wypada sport powyższej - 'Pandora's Box'. Czy z powodu białych wtrąceń jest słabsza ... tego nie wiem. Generalnie delikatniejsza. Kształt liści finezyjnie skręcony co nadaje odmianie nieco falistości, ale i chaotyczności. Przyrasta z mniejszą siłą, widzę również delikatniejszą strukturę przypadającą ślimakom do gustu. Optycznie mniejsza o połowę od rodzicielki, lecz kolor zielonego brzegu ewidentnie pochodzi od matecznej odmiany'.
Każdy potomek w drzewie genealogicznym tworzy własna historię, tak kolejna odmiana czerpie składowe wyglądu rodzicielki. Jeden sport różni się od następnego, więc aby mi tylko miejsca starczyło na tworzenie rodzinnych kompozycji ;)
Najpierw była odmiana 'Baby Bunting'. Niby błękitna, niby zielona, liść mocnej struktury opierającej się ślimakom. Proporcjonalnie przyrasta dookoła, przy czym liście stopniowo i zgrabnie układają się w płaskie stożki. Równomierne ułożenie wklęśniętych blaszek w kępce nadaje odmianie spójności i schludności.
W tym porównaniu gorzej wypada sport powyższej - 'Pandora's Box'. Czy z powodu białych wtrąceń jest słabsza ... tego nie wiem. Generalnie delikatniejsza. Kształt liści finezyjnie skręcony co nadaje odmianie nieco falistości, ale i chaotyczności. Przyrasta z mniejszą siłą, widzę również delikatniejszą strukturę przypadającą ślimakom do gustu. Optycznie mniejsza o połowę od rodzicielki, lecz kolor zielonego brzegu ewidentnie pochodzi od matecznej odmiany'.
Każdy potomek w drzewie genealogicznym tworzy własna historię, tak kolejna odmiana czerpie składowe wyglądu rodzicielki. Jeden sport różni się od następnego, więc aby mi tylko miejsca starczyło na tworzenie rodzinnych kompozycji ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




