Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rannik.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rannik.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kto późno przychodzi ....

W myśl przysłowia "kto późno przychodzi - sam sobie szkodzi" zostałam dziś ukarana. Nie dość, że późno wróciłam z pracy to jeszcze grzebałam się przy obiedzie. I zamiast raz dwa wyjść do ogrodu na rekonesans to jeszcze poszłam z Fridką na spacer do lasu.
Skutek był taki, że kiedy dotarłam na łono mojego ogrodu, kwiaty ranników nie czekając na mnie pozamykały się na noc. Zdążyłam jeszcze poobserwować mozolnie przeciskającą się przez złożone płatki pszczołę, widać również spóźnialską co ja.





Podobnie krokusy 'Cream Beauty' stuliły płatki przed wieczornym chłodem. Swoją drogą to zdumiewające jak szybko w niektórych miejscach "wyparował" śnieg. Wychodząc z domu rano daję słowo - tam była jeszcze spora warstwa białej skorupy. Kilka godzin słoneczko popracowało a jakie miłe skutki.



Jednak na palcach jednej ręki policzyć co u mnie nie śpi. Pierwiosnek lekarski (Primula veris) cały w gotowości by trysnąć kwiatami po oczach. Z trzech małych sadzonek rozsiał się po całym ogrodzie. Im ciaśniejszy zakamarek tym lepiej - pewnie myśli, że spod kamieni nie dam rady go wykopać i przenieść w inne miejsce.





Jednak najmilejszą niespodziankę sprawiła miodunka 'David Ward', na której wątpliwą urodę pomstowałam zeszłej jesieni. Jako pierwsza ze wszystkich moich miodunek gotowa podchlebić mi kwiatami. Wytnę jedynie zeszłoroczne liście i znów będzie jaśnieć na rabacie białymi pędami kwiatostanowymi.

niedziela, 10 marca 2013

Tak było niedawno.

Obecnie znów spadł śnieg cienką warstwą pokrywając to co już się odsłoniło. Znów widno ciepłej wiosenki odsuwa się w czasie.
A już było tak ładnie. Już zeszły grube połacie śniegu, a pierwsze cebule wystawiły kły. Zażółciły się pąki kwiatowe ranników zimowych, a młode pędy psizęba 'Pagoda' przebiły liściastą ściółkę.



Runianka japońska 'Variegata' jak zwykle w wyśmienitej kondycji, jakby mrozów i zimy nie było. Dopiero jak wyrosną młode liście i kwiaty zauważalna będzie różnica między starymi a młodymi przyrostami.


Obok skryte pod opadłymi liśćmi z drzew owocowych Polystichum setiferum 'Plumosum Densum również zachowało świeży wygląd. Z zasady ma płaski pokrój i pewnie ta cecha spowodowała, że całego zakrył śnieg.



Natomiast Polystichum polyblepharum choć o mocniejszych w strukturze liściach to jednak wygląda gorzej. Tylko kilka pędów zachowało zdrową zieleń, które i tak zostaną drobno posiekane na podściółkę dla paproci.



Natomiast Dryopteris erythrosora pyszni się żółtą zielenią i pędami w miarę nieprzyciśniętymi przez śnieg. A to za sprawą koszyka którym nakryłam paproć gdy jeszcze nie było śniegów a ostre słońce mocno grzało. Nie chciałam aby wiatr zasuszył końcówki listków i aby w dobrej kondycji doczekała wiosny. Gdy spadł pierwszy "duży" śnieg było za późno aby zdejmować osłonę, gdyż roślina zostałaby beż żadnej ochrony przed nadchodzącymi nocnymi mrozami. Tak więc spokojnie doczekała marcowej odwilży i mam nadzieję, że pąki wewnątrz również.



Pierwsze porządki już poczynione. Gdzie się dało wyskubałam stare suche liście traw, rozwiane na trawniki liście zagarnęłam z powrotem na rabaty. Wcale mi nie śpieszno z odkrywaniem czegokolwiek, w moich rejonach później nadchodzi wiosna. Wręcz zastanawiam się czy aby nie pośpieszyłam z obcinaniem krzewów hortensji bukietowych, cięłam nad oczkami które były ewidentnie uśpione. Gdy są nabrzmiałe - łatwiej oszacować kondycję pojedynczych pędów.

niedziela, 18 marca 2012

Więcej wiosny.

Wiosna kojarzy mi się z żółtym kolorem. To żółte narcyze, krokusy i pisklaczki Wielkanocne !
W tym kolorze są też ranniki zimowe. Specjalnie dla nich odkryłam ze ściółki liściowej brzeg rabaty aby mogły swobodnie wystawić swe żółte głowy do słońca. Kwiatuszki na tym skorzystały zwracając się bezpośrednio w odpowiednią stronę. Opłaciło się omijanie siewek przy plewieniu, roślina rozsiała się wciskając w różne zakamarki i dołki rabaty. Muszę teraz pamiętać aby grabiąc rabatę popychać nasiona w jej głąb. Będę mieć ranników wszerz i wzdłuż !




środa, 16 marca 2011

Powiew Wiosny.

Na krótki czas zawitała do mnie Pani Wiosna. Ciepłym wietrzykiem dmuchnęła pod ściółkę ożywiając kilka kępek rannika zimowego. Eranthis hyemalis w zasadzie powinien kwitnąć w otoczeniu śniegu, przebijając białą okrywę niczym przebiśnieg, ale przy obecnej nieobliczalnej pogodzie wszelkie zwyczaje roślin są zmienione.



Z nastaniem pełnej wiosny liczę na większą ilość kępek. Rannik ten bardzo dobrze zasiewa się sam zapylony uwijającymi się pszczołami przy pierwszych kwiatach w wiosennym ogrodzie. Z jednej rośliny wysypuje się masa nasion, bowiem pojedynczy egzemplarz uzbrojony jest w pokaźną ilość podługowatych nasienników.



Siewki przy plewieniu sprawiają pewne trudności. Bowiem ilość nitkowatych młodych roślinek jest nieograniczona. Nie wiadomo co z takimi robić - omijać pazurkami pozwalając panoszyć się pomiędzy chwastom czy traktować jednako z nieproszonymi.
Zawsze jednak pewna ilość przeżyje i wzmocni się do kolejnej wiosny ukwiecając rabatę.