Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parzeplin brazylijski.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parzeplin brazylijski.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 marca 2013

Zagon parzeplinu brazylijskiego.

Zazwyczaj widywany w ogrodach jako gwóźdź programu. Soliter gdzieś w odosobnieniu - pojedynczy egzemplarz. Wszak przeciętny ogrodnik dysponuje przeciętną powierzchnią ogrodu i aby pomieścić jak największą grupę roślin zazwyczaj ogranicza szerokość kępy.

Ale w tak znamienitym miejscu jak Królewskie Ogrody Botaniczne w Kew nie można żałować miejsca. W zakolu zbiornika wodnego, na niewielkiej skarpie posadzono w grupie kilkanaście tych roślin.



Z daleka można by pomylić z łopianami lub tarczownicą tarczowatą, ale stając na wprost - wielkość liści zapierała dech. Trzeba przyznać roślinie, że z każdej strony wygląda okazale i monumentalnie.




Rośliny towarzyszące również nie były średnich rozmiarów, choć w przeciętnych ogrodach zazwyczaj tworzą wysokie tło. W tej aranżacji z powodzeniem konkurował wzrostem okazały sadziec plamisty (Eupatorium maculatum 'Atropurpureum') i zwiewne trawy:



Wysoka roślinność skarpki przeplatała się nawzajem z kępami parzeplinu tworząc kulminację kompozycji, by w końcu przejść do niskich połaci tojeści kropkowanej (Lysimachia punctata):



Na skrajnych rabatach bliższej budynków administracji nasadzenia były już mocno formalne i reprezentacyjne. Trzykrotka Andersona w odmianie 'Sweet Kate' (Tradescantia x andersoniana) i rutewka (Thalictrum delavayi) powtarzały żółto fioletową kolorystykę.



niedziela, 5 sierpnia 2012

Na niewielkiej polanie.

Dziś znów moja wędrówka po okolicy przyniosła rezultaty, ponnieważ nie znając terenu doszłam do ciekawego ogrodu. Nie był wymuskany - raczej po wiosennym przygotowaniu do sezonu dalej zostawiony swojemu losowi. Kilka rabat prosiło się choćby o powierzchowne oplewienie. Lecz ogólna całość zrobiła na mnie wrażenie, tym bardziej iż nie spodziewałam się, że za krzywą furtką i gęsto porośniętymi wysokimi krzewami znajdę "tajemniczy ogród".
Zgodnie z angielską sztuką ogrodniczą podzielony był na fragmenty murami ceglanymi z ciekawymi przejściami, które obrośnięte pnączami malowniczo uzupełniały tło rabat. Po trejażach i łukach wspinały się kwitnące róże, glicynie i hortensje pnące.
Jakiś czas przechadzałam się ścieżką biegnącą wokół jakby dziedzińca z czynną studnią by po kilku schodkach wejść na wyższe tereny ogrodu. A tam - na niewielkiej polanie u szczytu cieku wodnego rozsiadł się majestatyczny parzeplin brazylijski (Gunnera manicata).




Nieraz już miałam okazję oglądać te olbrzymie liście i za każdym razem nie mogę nadziwić się ich niebywałym wielkościom. Monstrualna blaszka liściowa szerokością przekraczająca 2 metry popierana kolczystym ogonkiem wzniesiona jest ku górze z niebywałą wręcz lekkością.
W tym ogrodzie zadbano o doborowe towarzystwo innych wysokich bylin, bowiem oman wielki (Inula helenium), fatsja japońska (Fatsia japonica) oraz miskant chiński tworzą trafną kompozycję.




Z racji niewielkiej odległości od mojej dzielnicy postanowiłam wybrać się jeszcze raz do tego ogrodu - na dłuższy rekonesans połączony z degustacją kawy i ciasteczek na którejś z malowniczo ulokowanych ławkach. Powinnam też zaopatrzyć się w naładowane akumulatory aparatu by móc dłużej niż dziś cieszyć się z możliwości uwiecznienia innych ciekawych roślin i kompozycji.