poniedziałek, 17 października 2011

Nareszcie z falbanką.

Wcale nie ulegam modzie na falbanki pomimo, że znajomi ogrodnicy przetrząsają sklepy w poszukiwaniu fryzowanych brzegów liści host. Na tego języcznika "chorowałam" od kilku sezonów, gdy kępę wielkości łazienkowego dywanika zobaczyłam w Ogrodzie Botanicznym w Poznaniu. Raz już kupiłam w znakomitej szkółce cieszącej się sławą posiadania rzadkich okazów oraz mylenia odmian sprzedawanych roślin. Ale staram się zrozumieć, wszak sprzedaje się dość młode okazy, które mogą nie w pełni rozwinąć charakterystycznych cech. Tyle wyrozumiałości dla szkółkarzy i słowa więcej. No może jeszcze przyznam się, że pomylone dotychczas paprocie cieszą oczy znajomych ... koniec !
W końcu zdobyłam upragnionego Phyllitis scolopendrium pyszniącego się wyborną falbanką. I wszystko mi jedno czy on będzie 'Crispa' czy 'Undulata', ważne że już teraz brzeg ma jak Bożonarodzeniowy pierożek z kapustą i grzybami. A języcznik wcale nie byle jaki a berliński, przyjechał ze mną z daleka z targów dość małych ale naszpikowanych cudownościami. Były owszem paprocie, na których widok znawca dostałby palpitacji i migotania przedsionków serca, ale ja wolałam wymarzonego języcznika z falbanką !




niedziela, 16 października 2011

Hydrangea paniculata 'Ilvobo' BOBO.

Zakochałam się w kwiatach wysokich hortensji, więc uznałam iż stanowczo mam ich za mało. Spośród bogatej oferty odmian najbardziej urzekły mnie strzeliste pędy bukietowych, których urodę można podziwiać w niemym zimowym ogrodzie. Oczywiście oferta bukietowych nie pozwala jednoznacznie wskazać na najpiękniejszą dając bilet wstępu do ogrodu. Czym prędzej wygospodarowałam większy kawałek ogrodu na nowe rabaty, więc uznałam że czas zaprosić nową pięknotę. Pewnego dnia z jednej spod krakowskich szkółek wyszłam z białokwiatową H.paniculata 'Ilvobo' BOBO dumnie niosąc przed sobą nieporęcznie kiwające się gałązki. Już widziałam oczami wyobraźni rozłożyste krzewiszcze przed płotem zasłaniające szarzyznę muru i radośnie wołające mnie do przyglądania się bogactwu wyrafinowanych kwiatów.



Rzeczywistość szybko zweryfikowała marzenia. Okazało się bowiem, że 'Bobo' dotyczy niskiego wzrostu ! W pierwszej chwili zawiedziona pomyślałam nawet o wydaniu krzewu w dobre ręce. Ale ostatecznie uroda niezwykle gęstych wręcz barokowych kwiatostanów przemówiła do mnie i hortensja dostała jedno z lepszych miejsc na końcu sadu. Jako jeden z wielu plusów pomyślałam iż nie wyrośnie większa niż wiśnia dająca jej schronienie przed ostrym słońcem. Po pierwszych chłodach zaokrąglone płatki kwiatów uroczo zaróżowiły się a starsze kwiatostany ostatecznie zamarły w zimowych śnie.



piątek, 14 października 2011

Hydrangea paniculata 'Limelight'.

Jesień zbliża się dużymi krokami zaopatrzona w siedmiomilowe buty. Gdzie stąpnie tam ogród wybarwia w ogniste kolory. Jej wpływom uległ dwuletni krzew hortensji bukietowej 'Limelight'.
Nie wiem czy uznać ją za sprintera wzrostu, wszak wiosną woda zalała rabatę i biedaczka długo stała w wodzie, co wcale nie poprawiło jej kondycji. Jednak teraz jesienią strzelistymi bordowymi pędami okraszonymi zółtym listowiem dumnie prezentuje kwiatostany. Niektóre jeszcze w pełnym rozkwicie - delikatnie limonkowe, nieco pokraczne w nieregularnym stożkowym kształcie odbijają ostatnie promienie krótkiego słońca. Starsze przekwitłe kwiaty nikną w szarym tle. Gdy ogród zapadnie w zimowy sen a śnieg otuli go białą kołderką - te bure "głowy" będą stanowić główną ozdobę niemej rabaty.