Niestety nie dane mi było zwiedzić ogrodu wokół, zabrakło bowiem kolejnego dnia pobytu w dzielnicy Dahlem. Lecz co się odwlecze to nie uciecze, wszak kolejne targi już wiosną. A widoki zapowiadały się równie imponująco co bogate wnętrza szklarni:
Na alejce znalazłam znanego niektórym obślizgłego przybysza znikąd:
W tej części ogrodu, ciepłej i wilgotnej, żyło sobie trochę drobnej gadziny na którą naszą uwagę zwracały liczne tabliczki. Niełatwo było je wypatrzeć :
A jeśli jeszcze nie dość Was rozgrzałam w te mroźne lutowe dni, to wejdźcie proszę tu ... do Meksyku: