Wprost nie potrafię powstrzymać się od porównań z moimi ogrodowymi doświadczeniami. Na początku ogrodowania, tak jak pewnie większość zapaleńców którzy poczuli iż w ich żyłach krąży zielona krew, nabyłam kilka krzaczków róż do kompletu z sadzonkami lawendy. Wszak to sprawdzony i murowany efekt, a rośliny podstawowego doboru w ogrodzie. W pierwszych latach opieki nad tym tandemem byłam pełna zapału przy zwalczaniu mszyc i czarnej plamistości liści róż, kopczykowaniu, nawożeniu pogłównemu oraz strzyżeniu w kule krzaczków lawendy. Zabawa trwała jakieś 4 sezony, po czym lawenda odmówiła definitywne współpracy. Podpowiadano mi, że się zestarzała i powinnam wymienić na nowe sadzonki. Kończąc moje wspomnienia nadmienię, iż pomysł strojenia przed-ogródka w ten sposób definitywnie zarzuciłam.
Teraz spacerując po dzielnicy Londynu oniemiałam widząc te krzaczyska. Do tej pory operowałam stwierdzeniem sadzonki lawendy - tu należy powiedzieć krzewy !
Gęstymi kępami ściśle nabitymi pędami objęły we władanie kilka przęseł drewnianego ogrodzenia szczelnie go okrywając. A ile tam było pracowitych trzmieli, ojej !?
Krzaczki tak się rozrosły, że nie było możliwości zajrzeć co jeszcze mogło rosnąć we wnętrzu przed-ogródka.
Za rogiem ulicy czekało następne odkrycie. Tu widać iż krzewy były naprawdę wieloletnie, bowiem długie i zdrewniała gałęzie kilku krzewów dumnie unosiły w górę pędzle kwiatostanów. Kucnąwszy przy podstawie murku ogrodzenia można było podziwiać wijące się szare pędy.
W upalne choć nieliczne dni lata mocny eteryczny zapach zapewnie rozchodzi się po całej Grecian Crescent. Znając siebie, przy tej ilości kwiatostanów zaraz porobiłabym bukieciki do zasuszenia lub z zebranych kwiatów stylowe woreczki zapachowe.
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
czwartek, 2 sierpnia 2012
środa, 1 sierpnia 2012
Hortensji czar.
Jako roślinę Londynu uważam budleję Dawida Buddleia davidii, która pleni się tutaj jak chwast - dosłownie. Rośnie wszędzie nie tylko sadzona w przydomowych ogrodach o imponujących rozmiarach ale i samopas - gdzieś na żwirze nasypu kolejki miejskiej, na poboczu autostrady a dziś widziałam nawet przy zaczepie rynny jakieś 5 metrów nad ziemią - w spoiwie muru ! Straciłam dobre zdanie o tym krzewie, tym bardziej że przekwitające kwiatostany nie przydają uroku roślinie. Ot takie niewymownie szarobure końcówki.
Natomiast kolejny raz na dno serduszka wpadły mi hortensje, znów zasiewając nasionko dozgonnej miłości. Ojej, jakie to piękne istoty !
Nawet do tej pory ogrodowe uważane przeze mnie za kapuściane głowy bezgustownie pyszniące się odpustowymi różowościami, tutaj zapierają dech w piersiach. W dalszym ciągu nie zaproszę ich do swojego ogrodu, ale głównie ze względu na zawodność kwiatów spowodowanej naszymi mroźnymi zimami i wiosennymi przymrozkami. Jednak oglądałam je z wielką przyjemnością i przyznać muszę, że jak na miastowe warunki są wspaniałe.
Ogrodowych taka jest natura, że bezwstydnie pokazują swoje walory. Za grosz subtelności - wszystko na wierzchu. Osobiście wolę jak uroda jest skryta,wyrafinowana, a lekkie i luźne kwiatostany przeplecione drobną kaszką.
Nie mam pojęcia z jakiego gatunku są te hortensje, ale uroda mi ich bardzo odpowiada. I chociaż nie kwitną tak obficie jak poprzednie - chętnie bym widziała je u siebie w wyższych partiach tła rabaty.
Tutaj lawenda znakomicie podkreśla chłodny odcień rozwijających się kwiatostanów. Zieleń w mieście znacznie zyskuje dzięki tym krzewom.
Natomiast kolejny raz na dno serduszka wpadły mi hortensje, znów zasiewając nasionko dozgonnej miłości. Ojej, jakie to piękne istoty !
Nawet do tej pory ogrodowe uważane przeze mnie za kapuściane głowy bezgustownie pyszniące się odpustowymi różowościami, tutaj zapierają dech w piersiach. W dalszym ciągu nie zaproszę ich do swojego ogrodu, ale głównie ze względu na zawodność kwiatów spowodowanej naszymi mroźnymi zimami i wiosennymi przymrozkami. Jednak oglądałam je z wielką przyjemnością i przyznać muszę, że jak na miastowe warunki są wspaniałe.
Ogrodowych taka jest natura, że bezwstydnie pokazują swoje walory. Za grosz subtelności - wszystko na wierzchu. Osobiście wolę jak uroda jest skryta,wyrafinowana, a lekkie i luźne kwiatostany przeplecione drobną kaszką.
Nie mam pojęcia z jakiego gatunku są te hortensje, ale uroda mi ich bardzo odpowiada. I chociaż nie kwitną tak obficie jak poprzednie - chętnie bym widziała je u siebie w wyższych partiach tła rabaty.
Tutaj lawenda znakomicie podkreśla chłodny odcień rozwijających się kwiatostanów. Zieleń w mieście znacznie zyskuje dzięki tym krzewom.
Zobacz w tym temacie:
Fiolety.,
Hortensje.,
Lato.,
Londyn.,
Różowy.
Wakacjuję.
Trzy tygodnie wakacji spędzam w mieście. Fatalna sprawa, lecz biorąc pod uwagę miasto w którym się znajduję - niektórzy byliby wręcz zachwyceni. Z braku towarzystwa, gdyż Lubemu nie udzielono urlopu oddaję się czynnemu lenistwu utrwalania okolicy na zdjęciach. Dni spędzam na spacerach, udając się na zmianę w cztery kierunki świata, raz w górę raz w dół zacisznej dzielnicy przedmieść Londynu.
Jak do tej pory nie odwiedziłam jakiegoś spektakularnego ogrodu, ale byłam (można by rzec) w przybytku i sanktuarium początków świata - Muzeum Historii Naturalnej. O tym kiedy indziej ...
Teraz zapraszam wszystkich na subtelne podglądactwo ogródków from the street ze wszech miar nie zakłócając miru domowego. Jedna pani z dzielnicy, która widząc mnie kucającą z aparatem w dłoni przed poniższym z uśmiechem przyznała mu miano najładniejszego ogrodu na ulicy.
A czego tam nie było ?! Same różności - głownie te, na które u nas mówimy jednoroczne. Swoją drogą ciekawe ile ich przeżywa do kolejnego sezonu, bo pewnie nawet dalie w tym sprzyjającym klimacie z powodzeniem zimują w gruncie. Doprawdy nie mam doświadczenia z taką sypką i suchą glebą. Te rośliny nawet jak na warunki miastowe, gdzie przepływ podskórnych wód zachwiana jest studzienkami, wyglądały na dobrej kondycji. Oczywiście marne kilka pędów krwawnicy mają się nijak do mojego krzaczyska, ale inne wydają się zadowolone z suchego i słonecznego miejsca.
Kilka z sucholubnych malowniczo zsuwało się z murku kwiatami sypiąc wprost na chodnik. W tym zestawie fuksja w gruncie to dla mnie egzotyczna roślina tarasowa !
Niektóre jakby przysiadły z zeszłorocznego samosiewu w miejscach niedostępnych dla innych roślin. Na tym przykładzie widzę jak trudna jest ta gleba i nie pozwala osiągnąć godnych rozmiarów.
Dla mnie sprawiał wrażenie opuszczonego z lekką dozą ręki ogrodnika. Być może tymczasowość tej rabatce nadają jednoroczne, które mają w sobie coś ulotnego i nietrwałego. Nie mogą konkurować z mocnymi bylinami siermiężnie przyrastającymi dookoła korzeni. Sucha gleba wstrzymuje możliwości roślin na rozrośnięcie się w imponujące kępy pogrubione sokami krążącymi w tkankach.
Jak do tej pory nie odwiedziłam jakiegoś spektakularnego ogrodu, ale byłam (można by rzec) w przybytku i sanktuarium początków świata - Muzeum Historii Naturalnej. O tym kiedy indziej ...
Teraz zapraszam wszystkich na subtelne podglądactwo ogródków from the street ze wszech miar nie zakłócając miru domowego. Jedna pani z dzielnicy, która widząc mnie kucającą z aparatem w dłoni przed poniższym z uśmiechem przyznała mu miano najładniejszego ogrodu na ulicy.
A czego tam nie było ?! Same różności - głownie te, na które u nas mówimy jednoroczne. Swoją drogą ciekawe ile ich przeżywa do kolejnego sezonu, bo pewnie nawet dalie w tym sprzyjającym klimacie z powodzeniem zimują w gruncie. Doprawdy nie mam doświadczenia z taką sypką i suchą glebą. Te rośliny nawet jak na warunki miastowe, gdzie przepływ podskórnych wód zachwiana jest studzienkami, wyglądały na dobrej kondycji. Oczywiście marne kilka pędów krwawnicy mają się nijak do mojego krzaczyska, ale inne wydają się zadowolone z suchego i słonecznego miejsca.
Kilka z sucholubnych malowniczo zsuwało się z murku kwiatami sypiąc wprost na chodnik. W tym zestawie fuksja w gruncie to dla mnie egzotyczna roślina tarasowa !
Niektóre jakby przysiadły z zeszłorocznego samosiewu w miejscach niedostępnych dla innych roślin. Na tym przykładzie widzę jak trudna jest ta gleba i nie pozwala osiągnąć godnych rozmiarów.
Dla mnie sprawiał wrażenie opuszczonego z lekką dozą ręki ogrodnika. Być może tymczasowość tej rabatce nadają jednoroczne, które mają w sobie coś ulotnego i nietrwałego. Nie mogą konkurować z mocnymi bylinami siermiężnie przyrastającymi dookoła korzeni. Sucha gleba wstrzymuje możliwości roślin na rozrośnięcie się w imponujące kępy pogrubione sokami krążącymi w tkankach.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
