niedziela, 27 lutego 2011

Z księżycową poświatą.

Przywarka to kuzynka krzewów hortensjowych podobnie wspinająca się po murach. Bezlistny krzew niczym nie różni się od kuzynostwa, rudobrązowa łuszcząca się skórka, pędy fantazyjnie powykręcane w japońskim stylu, młode pąki zastygłe na czubkach gałązek. I na tym koniec podobieństw.
Szczególnie odmiana schizophragma hydrangeoides 'Moonlight' wyróżnia się z rodziny hydrangeaceae. Wiosenne oswobodzone z zimowej okrywy listki mają oryginalny brzoskwiniowo czerwony odcień.



Zresztą, barwa ta przewija się w  wyglądzie krzewu bowiem dorosłe listki mają barwne ogonki. Również listki młodych przyrostów pod kwiatostanami mienią się delikatną czerwienią.



Niewątpliwie zjawiskowe są baldachowate, niemal płaskie kwiatostany wielkości talerzyków do ciast. Drobna kremowa kaszka wonnego środka otoczona jest białymi pojedynczymi płatkami zewnętrznymi w kształcie serduszek. W półcienistych miejscach odpowiednich dla tej rośliny, białe płatki zewnętrzne przyciągają spojrzenie przechodniów i małe owady.




Gdy owady zapylą wewnętrzne płodne kwiaty a białe płatki opadną, na rozgałęzionych kwiatostanach ukazują się małe, kuliste owoce, które ozdabiają pnącze aż do pierwszych podmuchów wiosennych wiatrów.


sobota, 26 lutego 2011

Najlepsza z błękitnych.

Nie ma wytwornych falbanek ani strzelistej wysokości, kwiaty nie rozsiewają zniewalającego zapachu. Więc co w niej takiego niezwykłego ... ?
Ano wzniesiony do góry łódeczkowaty kształt liści, niezwykle gładka faktura blaszki, zjawiskowo zimny odcień błękitu i solidność krępej kępy przemawiają na korzyść odmiany 'Halcyon'. Klasyczną urodę tej hosty można porównać do nielicznych zabytków kultury greckiej. Kto je raz  zobaczy zakocha się w prostych liniach kolumn czy proporcjach rzeźb sportowców. Z tym, że odmiana ta jest o tyle lepsza że "niezniszczalna", opiera się silnym deszczom, słońcu i ślimakom.





piątek, 25 lutego 2011

Poczciwa stara Francess.

Przeglądam oferty najznamienitszych szkółek ogrodniczych oferujące nowości wybierając odmiany duże i małe, pstrokate lub pomarszczone. Dodaję co rusz zdobyte funkie do powiększającej się kolekcji i ciesze oczy rozrastającymi się kępami. A przecież kiedyś polowało się w sklepikach na pojedyncze okazy w woreczkach lub wytrwale "stojąc" w kolejce u znajomych na podział ich kęp.
Jedną z pierwszych "upolowanych" pod drzewem znajomych była 'Frances Williams', teraz rozrosła do niebotycznych rozmiarów. Swego czasu mówiono o niej sławetna 'Frances Williams', ponieważ na ubogim rynku ogrodniczym była poszukiwaną za wielkość i zestaw kolorów liści pięknością.

Wiosną grubymi pąkami liści zwiniętych w tutkę daje przedsmak wielkości, z których rozwijają się najpierw pomarszczone w kształcie serc liście.




Liści przybywa, ogonki liściowe wydłużają kopkę wypiętrzając w górę, staje się coraz rozleglejsza. Kolejnych blaszki mają coraz większy obwód a do marszczeń dochodzą bruzdy.




Latem, spośród ogromnych płatów liści wyglądają mocne kwiatostany. Gęsto nabite śnieżnobiałymi kwiatami ciekawie błyskają na tle mirażu żółto niebieskich barw liści.





Kwiaty otwierają się nieśpieszne ku górze kwiatostanu aby dołem przekształcić się w torebkę nasienną. Ostatnie palące promienie słońca wysuszają okrywy nasion a żółty otok liści staje się delikatniejszy i podatny na uszkodzenie.





Zimą z olbrzymiej Franceski pozostają jedynie rozczapierzone nasienniki sypiące czarnymi nasionami. Trącane wiatrem cichutko klekoczą sztywnymi okrywami.