piątek, 25 lutego 2011

Poczciwa stara Francess.

Przeglądam oferty najznamienitszych szkółek ogrodniczych oferujące nowości wybierając odmiany duże i małe, pstrokate lub pomarszczone. Dodaję co rusz zdobyte funkie do powiększającej się kolekcji i ciesze oczy rozrastającymi się kępami. A przecież kiedyś polowało się w sklepikach na pojedyncze okazy w woreczkach lub wytrwale "stojąc" w kolejce u znajomych na podział ich kęp.
Jedną z pierwszych "upolowanych" pod drzewem znajomych była 'Frances Williams', teraz rozrosła do niebotycznych rozmiarów. Swego czasu mówiono o niej sławetna 'Frances Williams', ponieważ na ubogim rynku ogrodniczym była poszukiwaną za wielkość i zestaw kolorów liści pięknością.

Wiosną grubymi pąkami liści zwiniętych w tutkę daje przedsmak wielkości, z których rozwijają się najpierw pomarszczone w kształcie serc liście.




Liści przybywa, ogonki liściowe wydłużają kopkę wypiętrzając w górę, staje się coraz rozleglejsza. Kolejnych blaszki mają coraz większy obwód a do marszczeń dochodzą bruzdy.




Latem, spośród ogromnych płatów liści wyglądają mocne kwiatostany. Gęsto nabite śnieżnobiałymi kwiatami ciekawie błyskają na tle mirażu żółto niebieskich barw liści.





Kwiaty otwierają się nieśpieszne ku górze kwiatostanu aby dołem przekształcić się w torebkę nasienną. Ostatnie palące promienie słońca wysuszają okrywy nasion a żółty otok liści staje się delikatniejszy i podatny na uszkodzenie.





Zimą z olbrzymiej Franceski pozostają jedynie rozczapierzone nasienniki sypiące czarnymi nasionami. Trącane wiatrem cichutko klekoczą sztywnymi okrywami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Gorąco zachęcam do pozostawienia komentarza
i zapraszam ponownie :)