Jak każdemu ogrodnikowi nie od dziś wiadomo, że rośliny potrzebują czasu. Muszą dobrze przekorzenić nową glebę, w którą je posadzono. Potrzeba kilku sezonów, aby z nieopierzonego pisklaka przeobrazić się w dojrzałą matronę. Ta prawidłowość szczególnie dotyczy funkii.
Jakieś cztery lata temu kupiłam odmianę 'Abiqua Drinking Gourd'. Wtedy pod postacią niebieskawych wąskich liści sprawiała wrażenie pomyłki. Dostała duże miejsce w rozproszonym słońcu na wzniesionej rabatce, gdzie miała dorosnąć tworząc przeciwwagę do wysokiego sadźca. Jeden sezon minął potem drugi - trzeba było coś dosadzić zagęszczającego a wokół rośliny wyściółkować sieczką z kosiarki by chwasty nie rosły. Dorosłe funkie same sobie radzą z chwastami liśćmi sięgając daleko w głąb rabaty. Młoda sadzonka wciąż nie ma tego rozmachu.
W obecnej chwili odmiana nie ma jeszcze tej znakomitej masy, z której jest słynna. Choć charakterystyczny kształt liści z brzegami zadartymi w górę jak deserowe salaterki dają nadzieję na spektakl. W starych ogrodach Anglii kompozycje z tej odmiany wielkością zapierają dech w piersiach. Ja cieszę się chociaż z tego, że pomimo wątpliwych początków - w ostateczności sadzonka nie jest pomyłką.
Teraz tylko potrzeba czasu, może kolejnych czterech sezonów ...
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
piątek, 27 czerwca 2014
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Wkrótce kolejne.
Po dzisiejszym obchodzie zauważyłam pierwsze kwiaty powojnika bylinowego 'Hanajima' (Clematis Integrifolia). Kilka sztuk ze skręconymi płatkami tkwiło wciśnięte między pędy. Zwykle ma ich całą masę, zaznaczające się z daleka rezolutnym różem. W całej roślinie przewija się ta barwa jak myśl przewodnia wypracowania szkolnego. Szczególnie na stanowiskach słonecznych czubki młodych liści pokrywa bordowo fioletowy rumieniec.
Trochę przestraszyłam się, że na tylko kilka kwiatów stać bylinę. Lecz po szczegółowych oględzinach okazało się, że w tych zabawnych paczuszkach na końcach wciąż wydłużających się pędów, znajdują się kolejne pąki kwiatowe.
Zazwyczaj muszę podwiązywać powojnika do kratki. Niby gęsto rośnie, ale cienkie patyczki pędów nie są w stanie utrzymać całości w pionie. Do niedawna opierały się o kępę sedum i liście zawilca jesiennego. W tym roku rośliny sąsiednie mocno rozrosły się, deszczowa wiosna sprzyjała. Powojnika ścisnęły jak sałatę w kanapce.
Jeszcze kilka ciepłych tygodni i różowe fantazyjnie skręcone płatki pokryją bylinę.
Trochę przestraszyłam się, że na tylko kilka kwiatów stać bylinę. Lecz po szczegółowych oględzinach okazało się, że w tych zabawnych paczuszkach na końcach wciąż wydłużających się pędów, znajdują się kolejne pąki kwiatowe.
Zazwyczaj muszę podwiązywać powojnika do kratki. Niby gęsto rośnie, ale cienkie patyczki pędów nie są w stanie utrzymać całości w pionie. Do niedawna opierały się o kępę sedum i liście zawilca jesiennego. W tym roku rośliny sąsiednie mocno rozrosły się, deszczowa wiosna sprzyjała. Powojnika ścisnęły jak sałatę w kanapce.
Jeszcze kilka ciepłych tygodni i różowe fantazyjnie skręcone płatki pokryją bylinę.
Zobacz w tym temacie:
Lato.,
Powojniki.,
Różowy.
czwartek, 19 czerwca 2014
Coś bezkształtnego.
Kłopoty piętrzą się przy wysokich bylinach, a gdy rosną na zasobnych stanowiskach - wywrotki zdarzają się nader często. Nawet przy młodych egzemplarzach można być pewnym iż osiągną książkowe wysokości co nie jest równorzędne z szerokością. Rośliny gnają w górę nie mając odpowiedniej siły utrzymać rozbudowane rozgałęzienia czy kwiatostany.
Coś takiego spotkało młodą sadzonkę rutewki żółtej (Thalictrum flavum ssp. glaucum), która pomimo, że posadzona na niewielkim wzniesieniu - stagnująca wilgoć w korzeniach umożliwiła niemalże dwumetrowy wzrost.
Oczywiste, że zaliczyła kilka wychyleń od pionu. Przy nadmiarze prac wiosennych nie sposób wszystkiego przypilnować na czas. Zdarzyło się, że kilka dni wegetowała głową wciśnięta w rosnące obok rośliny. Skutkiem - kwiatostan rutewki stał się nieporządny gdyż kilkakrotne zmienianie ustawień skotłowało młode pędy kwiatowe.
Gdy w ostateczności rutewka doczekała się podpór na prostowanie było za późno. Pędy powyginały się we wszystkie strony tworząc bezkształtną kotłowaninę.
Szczęściem kwiaty otworzyły się na zewnątrz plątaniny pędów ostrą barwą przyciągając wzrok. To dopiero początek, na dniach przy słonecznej pogodzie spodziewam się wysypu siarkowożółtych chmurek.
Kwiaty składają się głównie z samych pręcików z żółto zabarwionym pyłkiem tworząc najeżone pompony. Płatki opadają zaraz po otwarciu ścieląc powierzchnię wokół wysokiej byliny lub zatrzymując się w półkach pajęczyn licznie uwitych wśród niższych liści.
Coś takiego spotkało młodą sadzonkę rutewki żółtej (Thalictrum flavum ssp. glaucum), która pomimo, że posadzona na niewielkim wzniesieniu - stagnująca wilgoć w korzeniach umożliwiła niemalże dwumetrowy wzrost.
Oczywiste, że zaliczyła kilka wychyleń od pionu. Przy nadmiarze prac wiosennych nie sposób wszystkiego przypilnować na czas. Zdarzyło się, że kilka dni wegetowała głową wciśnięta w rosnące obok rośliny. Skutkiem - kwiatostan rutewki stał się nieporządny gdyż kilkakrotne zmienianie ustawień skotłowało młode pędy kwiatowe.
Gdy w ostateczności rutewka doczekała się podpór na prostowanie było za późno. Pędy powyginały się we wszystkie strony tworząc bezkształtną kotłowaninę.
Szczęściem kwiaty otworzyły się na zewnątrz plątaniny pędów ostrą barwą przyciągając wzrok. To dopiero początek, na dniach przy słonecznej pogodzie spodziewam się wysypu siarkowożółtych chmurek.
Kwiaty składają się głównie z samych pręcików z żółto zabarwionym pyłkiem tworząc najeżone pompony. Płatki opadają zaraz po otwarciu ścieląc powierzchnię wokół wysokiej byliny lub zatrzymując się w półkach pajęczyn licznie uwitych wśród niższych liści.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)