niedziela, 5 kwietnia 2015

Przegląd ciemierników.

Wreszcie znalazłam czas na pokazanie swoich ciemierników, które w zeszłych sezonach zaniedbywałam na łamach bloga. W trakcie porządkowania ogrodu - widzę w sobie pewną poprawę. Zeszły rok ogród bardzo zapuściłam. Jednak praca ogrodowa i częste wyjazdy do UK nie idą w parze, co spowodowało zakończenie sezonu frustracją.
Obecnie poprawę w sobie zauważam pewnym niewielkim, ale jednak zadowoleniem z wykonywanych prac. Owe niewielkie zadowolenie wynagrodziła mi Flora przywracając do życia dwa ciemierniki, na których już położyłam kreskę w spisie posiadanych.

Helleborus x hybridus 'Betty Ranicar', piękny śmietankowy pełny finezyjnych ostro zakończonych płateczków:


Kolejny powstały z popiołów to roboczo nazwany Helleborus x hybridus 'Double Queen'. W momencie zakupu (wiosna 2010r) prezentował się znacznie lepiej i mam nadzieję iż wróci do dawnej świetności:


Z zadowoleniem również zauważyłam poprawę kondycji starej kępy "kropka", którego przysłonił pstry bodziszek żałobny. Spod korzeni wykopałam rachityczne pędy, a ciemiernik po kilku dniach wiosennej słoty nabrał przyjemnego dla oka wigoru:



Zewsząd dochodzą mnie wieści udanych zakupów w handlowych sieciówkach. Niestety w moich okolicach trudno wypatrywać rzutów orientalnej urody ciemierników. Jednak i mnie, jak ślepej kurze trafiło się coś lepszego zdobyć w supermarkecie.
Kiedyś upolowałam takiego pięknego Helleborus x hybridus 'Picotee':




Oraz pięknisia w anemonowym typie:



Stara kępa bordowego czarnuszka wzmocniła się po zeszło_rocznych i zeszło_sezonowych podtopieniach. Nie jest jeszcze tak rozrosła jak kiedyś bywało, ale widzę starania ze strony byliny:



Z tej kępy jako rodzica w połączeniu z białym powstały wariacje o różnym nasileniu koloru wyjściowego. Osobiście nie jestem zadowolona z kundelków. Te różowości gryzą się z nijaką zielenią liści, są "wypłowiałe" z intensywności kolorów rodziców. Rozdaję je na potęgę ludziom w pracy i gościom, a one niezmordowanie wciąż wschodzą:




Jedynie z dwiema siewkami wiążę jakieś nadzieje:


18 komentarzy:

  1. Piękne masz ciemierniki i sporo rodzajów. Urzekł mnie Helleborus x hybridus "Picotee". Ja ma tylko dwa :(. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa odmiany pochodzi od szydełkowania ażurowych koronek - pikotek, a w ciemierniku zawarte w podbarwionych bordowo żyłkach płatków i ciemnym przykoronku.

      Podejrzewam, że masz "na razie" tylko dwa :)

      Usuń
  2. Ależ piękne odmiany! Ja jakoś nie mam ręki do tych kwiatów. Miałam dwie kępy ciemiernika białego, została mi jedna. Muszę przesadzić w inne miejsce bo chyba miały zbyt wilgotno. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A być może ... może. Moje też podupadły na zdrowiu na skutek zalania.
      Diagnoza - przesadzić !

      Usuń
  3. Skąd to zestawienie ciemierników i różaneczników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak wyszło, że zimozielone z zimozielonymi. No i tam mam najsuchsze stanowisko by ciemierniki hodować, gdzie indziej błotka i źródliska.

      Usuń
    2. Intuicyjne zestawienie - takie sa najlepsze. Piękne ciemierniki bez dwóch zdań. Podziwiam kolekcję.

      Usuń
    3. Nie wiem czy najlepsze - raczej wymuszone z praktyczności. Liście ciemierników w sezonie zajmują ogromne ilości przestrzeni i rzadko które rośliny dają radę konkurować na równych zasadach. Różaneczniki kilkakrotnie je przewyższają, ale pozostawiają miejsce na rozprostowanie skórzastych liści, które cieniują ziemię.
      Pomimo, że oba gatunki preferują odmienne pH gleby, to ta współpraca obu wychodzi na dobre. Później wyrastają tam niskie zielone pióropuszowe paprocie, trochę pstrej truskawki ozdobnej - jednym słowem - stonowany przerywnik między kolorowymi sąsiednimi rabatami.

      Usuń
  4. Piękna kolekcja. Ja dokupiłam w tym roku pełnokwiatowe, zobaczymy czy będą rosły... Choć marzą mi się też zielonkawe, które kiedyś miałam, ale zniknęły... I pomyśleć, że kilka lat temu nikt u nas nie hodował ciemierników...
    Pozdrawiam! Dobrze, że wracasz do nas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukałam pełnych, ale nie mam TYCH sklepów co potrzeba. Wypada mi tylko czekać na rozdawanie siewek ;)
      Mówisz, że nikt nie hodował ciemierników, teraz tylko patrzeć jakie rarytasy trafią się w supermarketach - może kiedyś rzucą trójlistami ;)

      Usuń
  5. Piękne kwiaty. Ciekawe gdzie mogę je dostać w Kołobrzegu..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz patrzeć w supermarketach, gdzie mają bogatsze działy ogrodnicze.
      Chodzą słuchy, że w Leroy Merlin są najładniejsze :)

      Usuń
  6. Niezwykły to przegląd, bo i kwiaty nietuzinkowej urody. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodą szczycą się wiosną, bo w sezonie tylko można narzekać na zawadzające i ostro ząbkowane liście. Nie raz podrapały mnie po gołych rękach, gdy wokół nich chciałam coś oplewić.

      Usuń
  7. Bardzo lubię ciemierniki, choć ich nie mam - na razie! Twoje są bardzo ładne, zazdroszczę takiej ilości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można lubić jakieś rośliny nie mając ich w ogrodzie. Ja tak lubię "niektóre" kaliny, choć "tych" akurat nie mam. Albo rosną na za duże drzewa albo szpecą mszyce. Lubię je, ale nie mam z rozwagi.
      Ty jak sądzę - lubisz ciemierniki i choć ich nie masz, to prędzej czy później zdobędziesz :)

      Usuń
  8. Bardzo podoba mi się Double Queen, marzy mi się Doubble Ellen Purple:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast marzę o pełnych w jasnych i świetlistych kolorach. A jeszcze jakby każdy płatek w nabitych gęsto kwiatach miał ciemniejszą obwódkę ... och !

      Usuń

Gorąco zachęcam do pozostawienia komentarza
i zapraszam ponownie :)