niedziela, 22 maja 2011

Mokradła.

A na mokradłach królują pełniki i jaskry.
Te rośliny mają zdrowie do takich warunków, ostre palące słońce w głowę i nasiąknięta wodą ziemia w korzeniach. Dzięki natłokowi roślin szczelnie zakrywających liśćmi glebę, ziemia nie nagrzewa się tak jak powietrze co daje wytchnienie w upały. Rzadko które byliny dają radę rosnąć na rabacie zwanej Duża II.

Ranunculus repens var. pleniflorus rozrósł się pod jabłonią przykrywając pomniejsze wokół rośliny. Zabezpieczony podpórką oparł na niej pędy z kwiatami. Na szczęście nie wydaje nasion, bo przy jego zdolności mnożenia się z rozłogów byłby dokładnie wszędzie. Z wilgotnej i pulchnej ziemi łatwiej wyłuskać rozety i nitkowate korzenie. Co wiosnę przerywam w ten sposób jaskra a jego jest coraz więcej i więcej ...



Trollius europaeus zajął miejsce pod gołym niebem. Gdybym wczesną wiosna usunęła szybciej kępy liści narcyzów, pełniki miałyby więcej miejsca na niżej rosnące liście. Stąd nie powalają ilością okrągłych kwiatów, ale często potrafią powtórzyć kwitnienie jesienią. Liczę na to, że jeszcze pokarzą się w tym sezonie.



Trollius x cultorum wyrasta najwyżej a jego kwiaty mają zdecydowanie ciemniejszy odcień i bardziej zwartą główkę. Również ładnie pachnie gdy nos wetknę w delikatne płatki. Lepiej udaje się na ostrym słońcu niż w lekkim półcieniu, gdzie zbyt wiotkie kwiatostany odchylają się po deszczach.



Odmianowy Trollius x cultorum 'Orange Princess' jest chyba najciemniejszy z moich pełników. Zaciśnięte pąki zazdrośnie skrywają wewnątrz pylniki. Z powodu zacisznego miejsca lubiany jest przez żółte pająki kwietniki Misumena vatia, które urządzają sobie polowanie wyskakując znienacka pod kwiatu.


środa, 18 maja 2011

Wcale nie takie małe.



W poprzednich sezonach był przeciętnym trójlistem, nawet byłam nieco rozczarowana. Małe kwiatki szybko przekwitające na różowo. Cieszyłam się, że posadziłam w zaułku między dwiema rabatami gdzie skryty za palisadą powoli nabierał siły i nie zajmował okazalszym miejsce.
Rósł sobie tak trzy lata i czekał. W końcu Trillium ovatum zebrał się w sobie i zakwitł na wszystkich trzech pędach. A kwiaty ma tak duże, że świeci nimi w cieniu. Teraz rozmyślam o wyeksponowanym i zasłużonym dla "badylka" miejscu !



Pierwszy w ogrodzie.



Nic nie zapowiadało, że Cypripedium macranthos zakwitnie w tym sezonie, gdy go dostałam był mały i słaby. Wystarczyła bogata w związki gleba i półcieniste miejsce by odwdzięczył się jednym kwiatuszkiem. Jednym zabawnie pękatym "bucikiem". Bogaty w sześć pędów w przyszłym roku będzie zjawiskowy !
Połechtana udaną współpracą z kapryśnym storczykiem, chyba zacznę rozglądać się za kolejnymi obuwikami. Przydałby mi się taki piękniś o czysto białych kwiatach.