środa, 18 maja 2011

Pierwszy w ogrodzie.



Nic nie zapowiadało, że Cypripedium macranthos zakwitnie w tym sezonie, gdy go dostałam był mały i słaby. Wystarczyła bogata w związki gleba i półcieniste miejsce by odwdzięczył się jednym kwiatuszkiem. Jednym zabawnie pękatym "bucikiem". Bogaty w sześć pędów w przyszłym roku będzie zjawiskowy !
Połechtana udaną współpracą z kapryśnym storczykiem, chyba zacznę rozglądać się za kolejnymi obuwikami. Przydałby mi się taki piękniś o czysto białych kwiatach.




2 komentarze:

Gorąco zachęcam do pozostawienia komentarza
i zapraszam ponownie :)