poniedziałek, 31 marca 2014

Na dobry początek.

Mam nadzieję, że to dobry początek dla mnie. I na zachętę, aby dalej prowadzić bloga. A czym najlepiej siebie samą uhonorować by wznowić działalność, jak nie moim imiennikiem ?!
Tak właśnie - schlebiam sobie miłkiem wiosennym (Adonis vernalis), który od jakiegoś czasu kwitnie w pobliżu podjazdu.


Zaraz przed pierwszymi śniegami jeszcze w zeszłym roku sadzonkę przeniosłam w stanie uśpionym na nowe stanowisko. Dotychczas rósł w miejscu gdzie z tarasu zrzucano śnieg i z powodu dużego nagromadzenia lodowej skorupy - miłek bardzo długo siedział bez echa. Teraz dostał miejscówkę w pierwszym rzędzie twarzą do słońca i widza. Świeci po oczach swą żółtą jaskrawością, a w południe to nawet rozdziawi kwiaty zawijając płatki w spód. Śmiesznie to wygląda - tak bardzo chce się podobać owadom, że aż bezwstydnie odsłania pylniki. Ogólnie kwiat bardzo podobny do suchatków, podobnie niczym z plastiku błyszczą w słońcu płatki.


Poza tym z robotą muszę się spieszyć, bo jak znajomi ogrodnicy nadają - w cieplejszych rejonach kraju - kwiaty gonią kwiaty. Już dość, że wycinając suche liście epimediów niechcący zahaczyłam o kilka pędów z gronowym kwiatostanem. No i parę zwiniętych w piąstki kwiatostanów tarczownicy zgarnęłam miotełką. Wiosna szaleje na całego, co widać w tle.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Igraszki słońca.

Rośliny wymagające stanowisk cienistych niekiedy zyskują na urodzie, gdy przez kilka godzin słońce ogrzeje im liście. Tolmiea menziesii 'Taff's Gold' w atlasach botanicznych zaliczana jest do roślin domowych, u mnie z powodzeniem rozrasta się w zacisznym stanowisku w sadzie.


Z początkiem rozwoju zwykle ma zielone listki sercowatym kształtem przypominające tiarellę. W połowie sezonu zaczyna przeobrażać się z jednolitej barwy na pokrytą białymi plamkami bylinę. Odnoga wystawiona na większą operację słońca posiada prawie białe listki. Rosnącym w ciemnym tle plamki pokazują się sporadycznie lub wcale.





Po kwitnieniu skracam wijące się nad kępą cienkie pędy kwiatowe, po czym w niedługim czasie roślina wypuszcza kolejne pięterko listków. Wpierw dodatkowy listek jest niewielki, jak młode niezgrabne pisklę osłonięte w skrzydłach przez matkę. W końcu wyrasta ponad płaszczyznę dużych wybarwionych liści. Na niektórych widnieją wręcz dodatkowe kępki składające się nawet z trzech.



Cała bylina staje się przestrzenną, wielopoziomową formą.

sobota, 17 sierpnia 2013

Trzy kolory.

Dawno temu trafiła mi się Verbena hastata, jako bylina z wymian między koleżeńskich. Z początku nie byłam nią zachwycona - ot takie naturalistycznie wyglądające chwaścisko. Zważywszy iż według wchodzącej z wolna modzie na dzikie ostoje - na tę werbenę patrzę coraz przychylniejszym okiem.
Nie jest to roślina o bezspornej wykwintnej urodzie i wcale nie rośnie jak jej często spotykana balkonowa kuzynka. Moja werbena to okazała roślina ponad półtora metra wysokości, którą traktuję jako jednoroczną choć mogłaby z powodzeniem wyrastać ze starego korzenia. Dlaczego ? Bo daje tyle siewek, że sprzątając rabaty jesienią spokojnie mogę rwać przekwitłe egzemplarze by kolejnego sezonu witać zwiększoną ich ilość. Aby wyrwać mocno zakorzeniony zwykle pojedynczy pęd nieźle muszę się nasapać. Początkowo wzrastające siewki mają porównywalnie delikatne pędy, ale z czasem drewnieją by sztywno utrzymać ciężki i bogato rozgałęziony kwiatostan. No i kwitnienie jest niezwykle długie gromadnie oblegane przez miododajne owady. W kwiatostanie jest do kilkudziesięciu kłosków, w których jednocześnie otwartych tylko kilka kwiatków w formie wędrującego ku górze wianuszka.

Biała wersja werbeny jest elegancka i świeża a zieleń czysta i jasna.



W różowo kwitnącej werbenie podobają mi się kontrastowo zabarwione kwiatostany. Różyk płatków jest dość jasny a kłosek intensywnej ciemnej barwy. Całość silnie ... ametystowa !



Niebiesko kwitnąca werbena z sugestią fioletu to zdaje się gatunek. Patrząc z bliska na kwiaty wydają się być zrobione z bibułkowego papieru. Podświetlone słońcem płatki nabierają radosnego odcienia.



Z początkiem sezonu staram się prowadzić ogród według swojego pomysłu i inwencji. Z wolna rozpędzające się rośliny jestem w stanie kontrolować. W połowie lata już jest remis między mną - ogrodnikiem a roślinnością. Bliżej jesieni tracę kontrolę i mogę tylko biernie przyglądać się samowolnie rządzącemu ogrodowi. Wtedy werbena króluje w naturalistycznym stylu.