Wcześnie rano korzystając z miłego chłodu i rosy spacerowałam po ogrodzie. To była mała inspekcja po_nocna. Zwykle tak robię, gdy poprzedniego wieczoru prawie o zmroku skończę jakieś kopanie. Zachodzę wtedy rano do ogrodu i patrzę "co ja tam takiego narobiłam". Akurat efekt wydał mi się zadowalający, więc udałam się dalej. A że owady w pełni opuściły nocne kryjówki i wyruszyły do codziennych prac - przyjemnie było słuchać buczenie z werwą przelatujących pszczół. Wtem wzrok mój padł na zieloną baryłkę mozolnie przeciskającą się przez gęste kwiatostany rutewki orlikolistnej (Thalictrum aquilegifolium). Podchodzę bliżej ... nachylam się - duży chrząszcz w imponująco barwnej zielonej okrywie. Blaski i bliki na pancerzu przypominały najpiękniejsze klejnoty w etruskiej koronie. Chrząszcz spokojnie pasł się jak ciele na łące, z sumiennością oblizując każdy pręcik z odżywczego pyłku.
Sprawdziwszy w sieci jaki gość upodobał sobie białe kwiaty, Wikipedia miała rację nawet co do gatunku, w którym zagustował owad. Kruszczyca złotawka (Cetonia aurata) preferuje również wiązówki akurat rosnące w kilku gatunkach i odmianach w pobliżu. Kruszczyca nie mogła lepiej trafić niż na tę część słonecznej rabaty. Rutewka o liliowych kwiatach częściowo przekwitła, więc nie była brana pod uwagę jako potencjalna stołówka, widocznie stonowana barwa zawiązujących się nasienników nie była aż tak wabiąca.
Kronika ogrodnika - fotografie i krótkie opisy roślin oraz zwierząt pojawiających się w moim ogrodzie.
niedziela, 8 czerwca 2014
piątek, 30 maja 2014
Smocza jasnota.
Nad dorastającą do prawie metra wysokości jasnotą (Lamium orvala) pochylałam się już jakieś trzy lata temu podziwiając jej wiosenne bordowo zabarwione młode liście i pędy budzące się z zimowego snu. Od tego czasu bylina urosła w olbrzymią kępę szeleszczących liści. W masie widać jej oryginalne piękno mitycznie wyglądającej rośliny.
Grube pędy o kwadratowym przekroju dźwigają duże płachtowane liście. Fakturą przypominają skrzydła smoków walczących z rycerzami broniącymi dziewczęta przed pożarciem przez bestię. Z reguły gatunek ten dobrze rośnie na słonecznym i suchym miejscu, coś jak nasze dzikie jasnoty białe w dzieciństwie zrywane dla posmakowania słodkiego nektary z podstaw kwiatów. Moją kępę posadziłam pod orzechem włoskim dla dodania dzikości i naturalności tamtejszym nasadzeniom.
Z racji nietuzinkowego wzrostu roślinie można przyglądać się z zacięciem botanika. Wszytko ma duże jakby urosłe na sterydach. Na ogromnych kwiatach wargowych charakterystycznych dla rodziny Lamiaceae bez problemu dostrzec można bordowy rysunek kropek i kreseczek. Pąki kwiatów zwiniętych w kulkę przypominają zaciśnięte rękawice bokserskie. Pomimo groźnego wyglądu - jasnota jest zupełnie bezbronna, przeciwnie do podobnie wyglądającej pokrzywy zwyczajnej !
Grube pędy o kwadratowym przekroju dźwigają duże płachtowane liście. Fakturą przypominają skrzydła smoków walczących z rycerzami broniącymi dziewczęta przed pożarciem przez bestię. Z reguły gatunek ten dobrze rośnie na słonecznym i suchym miejscu, coś jak nasze dzikie jasnoty białe w dzieciństwie zrywane dla posmakowania słodkiego nektary z podstaw kwiatów. Moją kępę posadziłam pod orzechem włoskim dla dodania dzikości i naturalności tamtejszym nasadzeniom.
Z racji nietuzinkowego wzrostu roślinie można przyglądać się z zacięciem botanika. Wszytko ma duże jakby urosłe na sterydach. Na ogromnych kwiatach wargowych charakterystycznych dla rodziny Lamiaceae bez problemu dostrzec można bordowy rysunek kropek i kreseczek. Pąki kwiatów zwiniętych w kulkę przypominają zaciśnięte rękawice bokserskie. Pomimo groźnego wyglądu - jasnota jest zupełnie bezbronna, przeciwnie do podobnie wyglądającej pokrzywy zwyczajnej !
Zobacz w tym temacie:
Jasnoty.,
Okazy kolekcjonerskie.,
Różowy.,
Wiosna.
środa, 28 maja 2014
Kwiaty prawdę mówią.
Jakiś czas temu zachwycałam się pstrym orlikiem pospolitym (Aquilegia vulgaris), który wydał całkiem udaną siewkę. Gdy mateczny zakwitł - jego pełne kwiaty uściśliły nazwę odmiany. Niewielka różnica, bo dotychczas posiadaną nazwę powinnam jedynie zweryfikować.
Otóż początek nazwy obu odmian został nadany na cześć ogrodu Woodside, którym się narodziły. Niejaki Mervyn Feesey z North Devon testował siewki orlika pospolitego o charakterystycznych liściach w żółte kreseczki. Jego kwiaty (w odróżnieniu od poprzedników hodowców) utrzymywały cechy pstrej odmiany w kolejnych pokoleniach siewek. Charakterystyczny był układ płatków - były zazwyczaj pełne.
Dla uściślenia pochodzenia wszystkie te odmiany określa się wspólną nazwą 'Woodside Variegated Mix', 'Woodside Strain' lub grupa Woodside i zalicza do grupy orlików Vervaeneana. Mix dlatego, gdyż rysunek kreseczek jest tak różnie nasycony i zagęszczony, że nie tworzy regularnego obrazu. Może mieć rożne natężenie obu warw - żółtej i zielonej, odchylone dla kolejnych sadzonek pochodzących z siewu. Dla ułatwienia wrzucono je do jednego worka lub skrótowo ochrzczono jako odkształcenie czy deformacja.
W mojej kępce są pełne kwiaty ale i pojedyncze, jednak barwa ich jest jednakowa bez względu na ilość płatków w pąku. Odmiana 'Woodside Gold' charakteryzuje się jasnymi liliowo niebieskimi kwiatami i ewidentnie pojedynczymi. Ma również zdecydowanie żółciejsze liście.
Zastanawiam się teraz czy próbować rozdzielić sadzonkę z pełnymi i pojedynczymi kwiatami. Muszę obejrzeć pędy czy na rozgałęzieniach są różne kwiaty czy jest szansa na to, że pochodzą z oddzielnych korzeni. Muszę też pamiętać by zaopiekować się udaną sieweczką, bo rośliny wokół gnają do słońca - rosną na wyścigi. Jak nic zasłonią niebo nad żółtą sieweczką.
Otóż początek nazwy obu odmian został nadany na cześć ogrodu Woodside, którym się narodziły. Niejaki Mervyn Feesey z North Devon testował siewki orlika pospolitego o charakterystycznych liściach w żółte kreseczki. Jego kwiaty (w odróżnieniu od poprzedników hodowców) utrzymywały cechy pstrej odmiany w kolejnych pokoleniach siewek. Charakterystyczny był układ płatków - były zazwyczaj pełne.
Dla uściślenia pochodzenia wszystkie te odmiany określa się wspólną nazwą 'Woodside Variegated Mix', 'Woodside Strain' lub grupa Woodside i zalicza do grupy orlików Vervaeneana. Mix dlatego, gdyż rysunek kreseczek jest tak różnie nasycony i zagęszczony, że nie tworzy regularnego obrazu. Może mieć rożne natężenie obu warw - żółtej i zielonej, odchylone dla kolejnych sadzonek pochodzących z siewu. Dla ułatwienia wrzucono je do jednego worka lub skrótowo ochrzczono jako odkształcenie czy deformacja.
W mojej kępce są pełne kwiaty ale i pojedyncze, jednak barwa ich jest jednakowa bez względu na ilość płatków w pąku. Odmiana 'Woodside Gold' charakteryzuje się jasnymi liliowo niebieskimi kwiatami i ewidentnie pojedynczymi. Ma również zdecydowanie żółciejsze liście.
Zastanawiam się teraz czy próbować rozdzielić sadzonkę z pełnymi i pojedynczymi kwiatami. Muszę obejrzeć pędy czy na rozgałęzieniach są różne kwiaty czy jest szansa na to, że pochodzą z oddzielnych korzeni. Muszę też pamiętać by zaopiekować się udaną sieweczką, bo rośliny wokół gnają do słońca - rosną na wyścigi. Jak nic zasłonią niebo nad żółtą sieweczką.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)