środa, 18 maja 2011

Wcale nie takie małe.



W poprzednich sezonach był przeciętnym trójlistem, nawet byłam nieco rozczarowana. Małe kwiatki szybko przekwitające na różowo. Cieszyłam się, że posadziłam w zaułku między dwiema rabatami gdzie skryty za palisadą powoli nabierał siły i nie zajmował okazalszym miejsce.
Rósł sobie tak trzy lata i czekał. W końcu Trillium ovatum zebrał się w sobie i zakwitł na wszystkich trzech pędach. A kwiaty ma tak duże, że świeci nimi w cieniu. Teraz rozmyślam o wyeksponowanym i zasłużonym dla "badylka" miejscu !



Pierwszy w ogrodzie.



Nic nie zapowiadało, że Cypripedium macranthos zakwitnie w tym sezonie, gdy go dostałam był mały i słaby. Wystarczyła bogata w związki gleba i półcieniste miejsce by odwdzięczył się jednym kwiatuszkiem. Jednym zabawnie pękatym "bucikiem". Bogaty w sześć pędów w przyszłym roku będzie zjawiskowy !
Połechtana udaną współpracą z kapryśnym storczykiem, chyba zacznę rozglądać się za kolejnymi obuwikami. Przydałby mi się taki piękniś o czysto białych kwiatach.




środa, 27 kwietnia 2011

Dobry duszek ogrodu.

Fredziu to moja asystencja ogrodowa. Chodzi za mną krok w krok, zagląda pod ręce co robię, czasem zaczepia pazurkiem o sznurówkę. Gdy przykucnę schylając się nad byliną wskoczy mi na plecy lub ramię i spacerujemy potem wspólnie.




Fredziu lubi się gdzieś przyczaić i niezauważony obserwować otoczenie lub przymknąwszy oczy  nasłuchiwać odgłosów ogrodu. Czasem przysiadzie sobie za zasłoną z bylin, które go delikatnie muskają i udając że wącha zapachy patrzy gdzieś w dal.




Potrafi zmaterializować się w jednym miejscu aby za chwilę pojawić się gdzie indziej. Czasem wyłania się z niebytu aby asystować w ogrodowych pracach.


Kiedy indziej leży na całą swoją kocią długość rozciągnięty w słońcu na rabacie kształtem wpasowując się w kępki bylin. Ogólnie prowadzi żywot gospodarskiego kota, spokojnego i wyluzowanego, pewnego siebie dachowca.