sobota, 9 kwietnia 2016

Poświata.

Pomiędzy jedną chmurką a drugą warto wybrać się do ogrodu na niewielki rekonesans. Chwila na bycie obserwatorem bez szans na wykonanie jakichkolwiek prac. Po dniach deszczowych kiedy przesuszona i nagrzana ziemia pragnie wody - rośliny w rekordowym czasie wychynęły ze snu zimowego. W parę godzin a rabaty zapełniły się kolorami.

Na tle ciemnej nasiąkniętej ziemi szafran wiosenny 'Jeanne d'Arc' (Crocus vernus) świeci własnym blaskiem. Choć kielich u nasady zaczyna się bardzo ciemnopurpurowymi smugami to nie zakłóca czystości całego kwiatu. Nieskazitelny i chłodny odcień bieli bezsporną urodą głosi chwałę swej imienniczki.



poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Ogniście.

Nareszcie jakiś kolor. Dotychczas sporadyczne biele i żółcie, troszkę fioletu i niebieskiego. Tej wiosny do gamy kolorów dołączyła ogniście pąsowa sasanka ogrodowa 'Rubra' (Pulsatilla x hybrida). Zeszły sezon zakończyła gęstą kępą puszystych liści a że miejsce ma bardzo słoneczne - liście zebrały imponujący zasób energii.


To dopiero początek kwitnienia i z wielu pąków pierwsze dwa kwiaty pokazały wnętrze. Otulone ciasnym okółkiem mechatych liści będą otwierać się w kolejne słoneczne dni.



Zachęcona powodzeniem przy jedynej kępce sasanki, myślę wzbogacić się o kolejne puchate piękności.


Optymalny wygląd.

Niewiele bylin po zimie ma jako taki wygląd. Mam na myśli konkretnie "rośliny miękkie", bo krzewy zimozielone to ina bajka. Większość bylin albo zamarła na czas zimy zasypiając w ziemi na  powierzchni zostawiając po sobie zeschłe marne resztki. Inne zostały pogniecione śniegiem i wysmagane wiatrem - w obu wariantach nadają się jedynie do wycięcia. To samo tyczy się paproci, gdyż ze względu na długie pióropusze liści są łatwym kąskiem do zalegania ciężkiego od roztopów śniegu. Jednak kilka gatunków przezimowało w idealnym stanie, wręcz grzechem byłoby ich wycinanie. Miłą niespodziankę sprawiła mi paprotka zwyczajna 'Bifidomultifidum' (Polypodium vulgare), ze sztywnymi łukowato wygiętymi liśćmi prezentuje się wspaniale.



Strzępiaste końcówki rozwidlone wielokrotnie potęgują masę kępy dodając całości barokowego rozmachu. Liście wydają się buzować, przepychać między sobą w kadrze fotografii. Wybiegają przed siebie jak piana morska gnana na szczycie fali, są bardzo dynamiczne.



Przez pierwsze lata uprawy paprotka powoli przyrastała liśćmi. Jednak nigdy nie wracała do formy wyjściowej gatunku, każdy młody kolejny liść zakończony jest rozetą à la łosie rogi. Teraz czekam na wygląd nakładania się młodych żywo zielonych przyrostów na starsze zeszłoroczne. Jestem ciekawa tego efektu.