piątek, 8 czerwca 2012

Sesja Panny Młodej i nieco Białego.

Kontynuuję rozprawę nad kolejnym irysem syberyjskim, który w swej świetności rośnie na skraju Białej rabaty. W masie białych żółtym podkreślonych kwiatów jest wprost zjawiskowy. To odmiana 'Moon Silk' - dla mnie jak zastygłe motyle z rozpostartymi skrzydłami. Aż zastanawiam się, który piękniejszy: ten czy biały z tygryskiem z postu o irysach tygrysach.





Czy to otoczenie białej rabaty z wiązówką bulwkowatą, która kaszkowatymi kwiatostanami przydała delikatności maślanym kwiatom irysa, czy wiązówka błotna 'Aurea' zdecydowaną żółtą plamą wzmocniła efekt świetlistości plamie na płatkach ? Jasne kwiaty długo utrzymują się na pędach a liście wysokiej śliwy dodatkowo filtrują bezpośrednie promienie słońca.


Biel zawsze jest elegancka i świeża, czysta i niewinna jak Panna Młoda. Otoczenie Białej rabaty idzie w Jej orszaku.

środa, 6 czerwca 2012

Ostatecznie docenione.

Jakieś dwa sezony temu na targach ogrodniczych w moim mieście kupiłam Epimedium x rubrum. Przez ten czas niczym się nie wychyliło spośród zielonej gawiedzi ogrodu. Kępka trwała przy swojej sklepowej wielkości i już zaczęłam ją spostrzegać jako zwykłą rabatową zapchaj_dziurę.
W końcu tej wiosny, kiedy płatkami z czerwonymi bokami wystrzeliła niespodziewanie - zaczęłam przychylniej spostrzegać bylinę. Widać to odczuła i przemogła się w sobie odważając się na kolejny krok i zabłysnęła młodymi listkami w głębokim odcieniu krwistej czerwieni.
Po prostu mnie zaszokowała i zafascynowała. Owszem widziałam w sieci zaczerwienione brzegi liści, ale nie pokazywali tak ognistych całych blaszek.
W tej chwili w moim ogrodzie jest najbardziej czerwoną plamą, nie licząc krwistych czubków Imperaty cylindrica 'Red Baron' czy zaczerwienionych ogonków liściowych odmianowych host. Dla wzmocnienia efektu i spójności ogrodu będę musiała dodać otoczeniu byliny nieco akcentów brązowych bo wygląda dość samotnie.



niedziela, 3 czerwca 2012

Gigantomania.

Chyba każdy ogrodnik miał okres na ogromne rośliny. Być może wtedy, gdy jeszcze ogród świeci pustkami a ogrodnik już by chciał mieć dużo wszystkiego. Mnie ta faza też kiedyś dopadła.
Swego czasu dostałam od koleżanki kilka kłaczy Peltiphyllum peltatum z zalążkami parasolowatych liści. Ot takie oryginalne dziwowisko - dość rosłe, ale nie za bardzo. Posadziłam na lekkim wzniesieniu stworzonym przez korzenie drzewa, tym bardziej roślina górowała na kępką hosty i miodunką. Tarczownica trafiła w dogodne dla siebie miejsce, bo nie dość że wilgotne i chłodne, to jeszcze żyzne dzięki spadającym jesienią liściom z drzewa. Końcem wszystkiego po latach bylina zajęła przestrzeń między korzeniami a koroną, na całej długości pnia jabłoni.
Pomimo mroźnej zimy zalegający w sadku śnieg ochronił pąki młodych liści a zaciszne miejsce oszczędziło kwiaty. Skutkiem pędów z parasolami znacznie przybyło i obwód blaszki liściowej też niczego sobie.
Wyglądają teraz jak za duża wisienka na urodzinowym torcie !