niedziela, 17 marca 2013

Dziki zakątek Tajemniczego ogrodu.

Korzystając z ociągającej się wiosny i przeraźliwego mrozu mimo grzejącego słoneczka - myślami wracam do zwiedzanego w sierpniu Tajemniczego ogrodu. Nazwałam sobie go roboczo 'tajemniczym', gdyż trafiłam tam przypadkowo spacerując po okolicznych zalesionych uliczkach południowej części Londynu.
Dziki zakątek mieścił się w górnych partiach ogrodu The Rookery, do którego prowadziła kamienna ścieżka wzdłuż strumyka i kompozycji z parzeplinem brazylijskim.
Lewą stronę ścieżki obsadzono paprociami imponująco rozrośniętymi w strzeliste pióropusze.




Dla lekkości i i rozbicia masywnych kęp paproci posadzono tu i ówdzie kilka egzemplarzy traw oraz jaśniejącą plamę podagrycznika pospolitego w odmianie Variegata.


W tle kompozycji ze źródełkiem rozciągał się zakątek leśny z poszyciem z różnych krzewów liściastych i górujących nad całością rozgałęzionymi drzewami. Panował tam łagodny półmrok rozświetlany pojedynczymi promieniami słońca przebijającymi się przez gęste korony drzew. Nie było tam natłoku barwnych kwiatów, które w pozostałych częściach ogrodu 'The Rookery' bezwstydnie epatowały kolorem - nastrój leśnego zakątka tworzyły byliny w monochromatycznych odcieniach zieleni oraz odmiany 'Variegata'.





Gąszcz zielono listnych drzew tworzyły rosłe klony palmowe (Acer palmatum), które dzięki łagodnym wyspiarskim zimom wyśmienicie sprawdzały się również w ogrodach przydomowych.
Podświetlone łagodnym słońcem drobne listki ukazywały radosną zieleń.





Po drugiej stronie ścieżki znajdowało się wzniesienie obrośnięte krzewami okrywowymi, które pędami częściowo okrywały mur okalający całość ogrodu. Pomiędzy bezładnie splecioną irgą poziomą (Cotoneaster horizontalis) przebijał się dziurawiec barwierski (Hypericum androsaemum) dający wyraz rozrzutności swych nasion.




Wrażenie dzikości tej ostoi potęgował pozorny bezład na rabatach, gdzie natura rządziła się swoimi prawami.



Idąc w górę rabaty stawały się coraz ciemniejsze i gęściej zarośnięte. Natłok tych roślin był niesłychany, konkurowały między sobą o skąpe światło i możliwość zaistnienia przed widzem.





Cichy i sporadycznie odwiedzany zakątek zamieszkiwały drobne zwierzęta. Gęste poszycie leśnego założenia obiecywało spore zasoby pożywienia.


11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Prawda ?

      Och, jak tęskno za jakimkolwiek zielonym !

      Usuń
  2. Takie ogrody lubię! Cieniste, niby dzikie, pełne przerastających się roślin.
    Byle do wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, ale oglądać. Nieład w moim ogrodzie działa frustrująco.
      Byle do wiosny !

      Usuń
  3. Ech, a tu głoszą, że zimy łatwo się nie pozbędziemy... Na zielone to trzeba jeszcze sporo poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - śnieg z deszczem! A do wiosny raptem kilka dni :/

      Usuń
  4. miłka - fantastyczna fotorelacja - piękne zdjęcia, wspaniałe zwierzątka. Moje oko przykuły piękne zdrowe dorodne paprocie i ta zieleń - życie - jak z bajki - zazdroszczę , że ma sz takie widoki w określonej porze roku = Ciepło ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, wybrałabym się jeszcze raz na Wyspy, och !
      A najchętniej zatrudniła gdzieś w roli ogrodnika :)

      Usuń
    2. Też tak mam... Ale znam tylko ze zdjęć i programów telewizyjnych.

      Usuń
  5. Przepiękny, w pełni zasługujący na miano tajemniczego !!! Oj, zgubic się tam ... zgubic ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wyobrażasz sobie radość w moim sercu, kiedy brnąc ścieżkami odkrywałam kolejno inscenizację rabat jak pokoje w zamku ?

      Często tam zachodziłam, ponieważ kilka uliczek dzieliło mnie od tego kompleksu wypoczynkowego. Za każdym razem odnajdywałam roślinę lub widok, którego nie spostrzegłam poprzednio.

      Usuń

Gorąco zachęcam do pozostawienia komentarza
i zapraszam ponownie :)